Stępień przedstawił w Sejmie informację dot. skutków finansowego zaniechania przygotowań i realizacji inwestycji drogowych w ramach "Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2008-2012". Wiceminister mówił też o zapowiedzi anulowania 45 przetargów na budowę lub przebudowę dróg.

Poseł PiS Andrzej Adamczyk pytał, czy w związku z odwoływaniem przetargów rząd planuje zwrócić samorządom nakłady, jakie poniosły na przygotowanie dokumentacji. Przypomniał, że dokumentacja techniczna budowy drogi ma określony termin ważności, więc jeśli budowa nie zacznie się szybko, to trzeba zrobić nową. A - jak mówił - to znaczny koszt. Przedstawił dane: przygotowania projektu dla 1 km autostrady to ok. 1 mln zł, a drogi ekspresowej ok. 750-800 tys. zł, przy założeniu, że na trasie nie ma wielu skomplikowanych obiektów inżynieryjnych.

Wiceminister odpowiedział posłowi, że do rządu nie wpłynęły jeszcze żadne roszczenia od samorządów.

Adamczyk odniósł się także do zapowiedzi, że na realizację inwestycji drogowych zostaną przesunięte pieniądze przeznaczone dla kolei. "To jest przelewanie nieudolności w nieudolność" - ironizował.

Stępień zapewniał, że pieniądze (ok. 4,8 mld zł) nie są zabierane z inwestycji kolejowych. "Są to oszczędności na przetargach kolejowych, a nie zabieranie pieniędzy z inwestycji, które mogą być za nie realizowane. A to jest olbrzymia różnica, czy w ramach wygospodarowanych środków, czy też są one zdejmowane z inwestycji, które są w toku" - tłumaczył Stępień.


Wiceminister Stępień odpowiadał, że zaproponowane w 2010 r. przez resort infrastruktury ograniczenia w budowie dróg są podyktowane troską o bezpieczeństwo finansów publicznych. "Wszyscy oczekujemy, że będziemy żyli w kraju, w którym finanse publiczne zapewniają minimum bezpieczeństwa naszemu budżetowi (...), ale również inwestycjom" - powiedział Stępień. "Nie ma długotrwałego procesu inwestycyjnego w niestabilnym systemie finansów publicznych" - dodał.

Stępień podkreślił, że nowy program (obejmuje okres do 2015 r.), zaproponowany przez resort infrastruktury, nie wykreśla planowanych wcześniej inwestycji, ale odsuwa je w czasie. "Używając takich słów, jak +wykasować+, +wyrzucić+ należy pamiętać o tym, co zostaje. A zostaje, proszę państwa, podpisanych umów na 1791 kilometrów, 1433 kilometrów dróg w budowie, 1085 kilometrów oddanych dróg, a więc to nie jest tak, że nagle skończył się jakiś świat i wszystko stanęło. Ta budowa trwa i będzie trwać" - przekonywał.

Podkreślił, że harmonogram realizacji został "urealniony". Argumentował, że w budżecie na 2011 r. zarezerwowano 900 mln zł ma przygotowanie inwestycji drogowych, co - jak mówił - oznacza, że rząd chce te drogi budować.

Wiceminister poinformował, że obecnie trwa 39 przetargów. Dotyczą one budowy fragmentów dróg, m.in. krajowych nr 8, 7, 3, 17. "Z tych 39 przetargów, 25 przeznaczonych jest do realizacji do 2013 r. w miarę pozyskania dodatkowych środków" - powiedział wiceminister. Zaznaczył, że resort infrastruktury robi wszystko, żeby tam, gdzie środki finansowe są dostępne, mogły być one skierowane na gotowe do realizacji inwestycje drogowe.

Wniosek o przedstawienie Sejmowi informacji złożył klub PiS.