Bywa, że samochód, który został nieprawidłowo zaparkowany, zostaje odholowany przez zarządcę lub właściciela takiego parkingu. Nie wzywa on jednak uprawnionych do tych czynności policjantów lub strażników miejskich. Dzwoni po holownik, który zabiera nieprawidłowo pozostawiony pojazd.
W takiej sytuacji znalazła się jedna z czytelniczek. Robiła świąteczne zakupy w warszawskiej Galerii Mokotów i po wyjściu z budynku nie zastała swojego pojazdu.

– Zaparkowałam w miejscu, gdzie jest zakaz parkowania – na drodze dojazdowej na parking podziemny. Pojazd stał z boku i nie tamował ruchu, ale został odholowany przez prywatną firmę świadczącą usługi pomocy drogowej na parking po drugiej stronie budynku – mówi pani Monika. Dostała do uregulowania rachunek za usługę holowania wynoszący 305 zł. Dziwi się jednak, że ani straż miejska, ani policja nie wydały dyspozycji usunięcia pojazdu, a zrobił to zarządca terenu.

Zgodnie z przepisami ruchu drogowego samochód może zostać usunięty np. wtedy, gdy zagraża bezpieczeństwu lub utrudnia ruch innych pojazdów. Dyspozycję wówczas wydaje policja lub straż miejska.

Rozbieżne stanowiska
– Parkingi takie są najczęściej terenem prywatnym. Dlatego sprawa jest o tyle problematyczna, że nie mają tu zastosowania przepisy ruchu drogowego – mówi prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Potwierdza to także Komenda Główna Policji. Zdaniem Mariusza Wasiaka z Biura Ruchu Drogowego w KGP, gdyby policja dostała zgłoszenie od właściciela pojazdu, że został on nielegalnie odholowany, to funkcjonariusze nic nie mogą zrobić.

– To jest teren prywatny, którego właściciel musi mieć możliwość usprawnienia ruchu w takim miejscu. Dlatego ewentualnych roszczeń można dochodzić jedynie na podstawie Kodeksu cywilnego – mówi Mariusz Wasiak.


Nieco odmiennego zdania jest jednak stołeczna drogówka. Zbadała przypadek naszej czytelniczki. Okazuje się, że na parkingu były znaki drogowe, a to zdaniem Komendy Stołecznej Policji oznacza, że w zakresie przestrzegania znaków uprawnieni do interwencji byli policjanci lub strażnicy miejscy. Dlatego powinni być wezwani przez zarządcę do interwencji, jeżeli auto zostało źle zaparkowane.

Niepełne przepisy
Zamieszanie w przepisach i odmienność interpretacji wynika ze zmian w przepisach ruchu drogowego, które obowiązują od 4 września 2010 roku. Dały one możliwość egzekwowania przepisów na drogach wewnętrznych, w tym parkingach sklepowych, ale w zakresie znaków drogowych. Oznacza to, że policja może dać np. mandat, jak ktoś zaparkuje w miejscu, gdzie zabraniają tego znaki. Jednak zdaniem Komendy Głównej właściciel terenu też może starać się przywrócić porządek w danym miejscu. Wskazuje jednak, że warunkiem jest poinformowanie o tym osób korzystających z danego parkingu, np. przez umieszczenie regulaminu takiego miejsca.

– Problem ten zostałby rozwiązany, gdyby w takim miejscu ustanowiono strefę ruchu. Miałyby wówczas zastosowanie wyłącznie przepisy ustawy – Prawo o ruchu drogowym – uważa prof. Ryszard Stefański.

Zgodnie z przepisami zarządca drogi wewnętrznej, np. parkingu, może ustanowić taką strefę ruchu, w której policja i straż miejska mogą w pełni egzekwować wszystkie przepisy ruchu drogowego, a nie tylko w zakresie samych znaków. Problem w tym, że ciągle nie ma gotowych rozporządzeń, które określiłyby wzór takiego znaku i zasady jego umieszczania.


– Projekty tych rozporządzeń zostały przekazane do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Po ich uzgodnieniu przez Komisję zostaną one przekazane do Komisji Europejskiej w celu notyfikacji – mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.

Nie wiadomo, ile cała ta procedura potrwa. Do tego czasu na parkingach policja będzie mogła egzekwować przestrzeganie znaków drogowych, a zarządcy parkingów będą nadal odholowywać samochody np. blokujące przejazd.

Poinformować właściciela
Okazuje się jednak, że właściciel terenu prywatnego nie może tak po prostu załadować na holownik pojazdu i odstawić go na parking depozytowy. Jeżeli zrobi to niewłaściwie, to trzeba się liczyć z tym, że niezadowolony właściciel skieruje pozew do sądu o zwrot opłaty za holowanie.

– Właściciel parkingu w chwili, gdy podjął decyzję o niekontynuowaniu przechowania samochodu, powinien skierować do jego właściciela stosowne żądanie odebrania pojazdu lub wypowiedzieć umowę przechowania – mówi Sebastian Wojdył, radca prawny w kancelarii Chałas i Wspólnicy. Dodaje, że dopiero po zrealizowaniu powyższego parking ma prawo usunąć pojazd, jednakże nie na podstawie prawa o ruchu drogowym, tylko zgodnie z kodeksem cywilnym, w formie złożenia samochodu do depozytu sądowego.

– W wypadku innego postępowania właściciel samochodu nie będzie zobowiązany do uiszczenia wynagrodzenia za holowanie i przechowanie, które powinien wtedy zapłacić parking jako zleceniodawca usługi – zaznacza Sebastian Wojdył.

Okazuje się, że właściciel pojazdu może domagać się także odszkodowania, gdy w przypadku holowania auto zostanie uszkodzone. W przypadku próby udowadniania bezprawnego odholowania pojazdu można też domagać się zwrotu poniesionych kosztów związanych np. z dojazdem na parking, gdzie trafił samochód.


Jeżeli samochód zniknął, należy zgłosić jego kradzież na policję - Maciej Kaczmarek | prawnik w WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr

Kto może odholować auto niewłaściwie zaparkowane?
Odholowanie pojazdu i zabezpieczenie go na parkingu depozytowym regulują przepisy ustawy prawo o ruchu drogowym. Czynności te powinny być wykonywane w ostateczności, gdy nieprawidłowo zaparkowany pojazd zagraża bezpieczeństwu na drodze, hamuje ruch, stoi na miejscu przeznaczonym dla osób niepełnosprawnych bądź w miejscu obowiązywania znaku wskazującego, że zaparkowany pojazd zostanie usunięty na koszt właściciela. Ustawa określa, że do wydania dyspozycji usunięcia pojazdu upoważniona jest policja, straż miejska oraz w szczególnych przypadkach osoba dowodząca akcją ratowniczą. Zarządca parkingu bądź jego właściciel nie mają prawa na własną rękę zlecać odholowania pojazdu na podstawie powyższych przepisów.

Co więc może zrobić osoba, która takiego pojazdu nie zastanie na miejscu?
Właściciel pojazdu, który nie zastanie go w miejscu, w którym uprzednio parkował, powinien zgłosić na policji kradzież. Gdyby dyspozycja usunięcia pojazdu była wydana zgodnie z prawem i przez jednostki do tego uprawnione, właściciel pojazdu zostałby poinformowany podczas zgłaszania kradzieży, gdzie powinien go szukać.

W przypadku, gdy właściciel pojazdu sam go znajdzie w innym miejscu niż go zostawił i spotka się z żądaniem zapłaty za jego holowanie można wezwać policję, a ta powinna nakazać osobom nieuprawnionym wydanie pojazdu bez uiszczania jakichkolwiek opłat.

Czy można dochodzić zwrotu pieniędzy?
Właściciel może zażądać odszkodowania za straty, np. koszt taksówek czy wynajmu pojazdu zastępczego. Jeżeli właściciel pojazdu zapłacił za holowanie i przymusowy parking swojego pojazdu, może żądać zwrotu opłaty za jego wydanie, jeżeli spełniając świadczenie nie wiedział, że nie był do świadczenia zobowiązany. Taką ma możliwość z zastrzeżeniem, że regulamin parkingu, z którego dany pojazd został odholowany, nie przewiduje możliwości odholowania nieprawidłowo zaparkowanego pojazdu na koszt właściciela.