Tania marka Toyoty może wjechać do Polski dzięki szkołom jazdy. Instruktorzy naciskają na japoński koncern, by sprowadził im auta, które najlepiej nadają się do uczenia nastolatków.

Szesnasto- czy siedemnastolatek może u nas jeździć tylko takim samochodem, który waży nie więcej niż 550 kg. Dokładnie takie kryteria spełnia Daihatsu Cuore. Marka należąca do Toyoty to ulubiony pojazd szkół jazdy. Instruktorzy uczą na nich nastolatków, którzy chcą zdobyć kategorię B1.

Takich aut jest w Polsce kilkaset, ale większość z nich została kupiona z drugiej ręki. Instruktorzy chwalą je sobie, bo nie wymagają przeróbek. Są po prostu lekkie. Inne małe autka, np. Fiata 500, trzeba mocno odchudzić.

Zainteresowanie szkół jazdy Daihatsu Cuore jest tak duże, że Toyota Motor Poland zaczęła się zastanawiać, czy nie rozpocząć sprzedaży samochodów tej marki w naszym kraju. Zadowoleni byliby instruktorzy, ich uczniowie, bo wreszcie mieliby samochód spełniający kryteria prawa jazdy B1, a także ich rodzice, bo wraz z Cuore do Polski mogłyby wjechać także inne, dorosłe modele Daihatsu. Teoretycznie zainteresowanie tą marką powinno być spore, gdyż Daihatsu to tańsza wersja Toyoty. Czym dla Renault jest siermiężna Dacia Logan, tym dla japońskiego koncernu Daihatsu.

Choć polski rynek wygląda atrakcyjnie, Toyota nie wie jeszcze, czy wpływy ze sprzedaży Daihatsu zrekompensują koszty wprowadzenia marki do naszego kraju. Oprócz inwestycji w sieć sprzedaży niezbędne są przecież wydatki w punkty serwisowe. Koszty mogą sięgnąć nawet kilkunastu milionów złotych.\

Czytaj dalej>>>


Wprawdzie cena aut Daihatsu nie jest wysoka - Cuore, najtańszy z modeli, kosztuje w Niemczech w podstawowej wersji około 10 tys. euro, czyli około 40 tys. zł - jednak i tak kosztują one więcej niż najtańsze auta na rynku. Na przykład Dacia Logan, która bije rekordy popularności nie tylko w biedniejszych środkowoeuropejskich krajach, ale też w bogatych Niemczech, kosztuje u nas w podstawowej wersji nieco ponad 27 tys. zł. Nic dziwnego, że Daihatsu przegrywa z Dacią nawet na bardzo wymagającym rynku niemieckim. Toyota przyznaje, że sprzedawanych jest tam najwyżej 1000 egzemplarzy rocznie - trzydzieści razy mniej niż Dacii. Ponieważ interes jest mało opłacalny, Toyota w Niemczech zleciła pośrednikowi handel autami Daihatsu.

Pytani przez nas eksperci uważają jednak, że Daihatsu może podbić nasz rynek. Warunek: polska centrala Toyoty musi wynegocjować ceny niższe niż w Niemczech. Andrzej Halarewicz, szef polskiego oddziału JATO Dynamics, firmy monitorującej rynek motoryzacyjny, uważa, że w Polsce małe samochody mają szansę tylko wtedy, gdy są tanie. W innym wypadku przegrają z używanymi autami z importu.

Młodociani mogą jeździć trójkołowcami
Prawo jazdy B1 uprawnia do kierowania trójkołowym lub czterokołowym pojazdem samochodowym o masie własnej nieprzekraczającej 550 kg. To dlatego oferta pojazdów wykorzystywanych do szkolenia jest mocno ograniczona. W szkołach nauki jazdy spotkać można przeróbki samochodów, takich jak Mercedes Smart czy Fiat 500. Do jazd wykorzystywane mogą też być pojazdy trzykołowe, które różnią się konstrukcyjnie od samochodów. Te pojazdy mają tylko dwa biegi: przedni i tylny.

Uprawnienia do prowadzenia pojazdów B1 można uzyskać, mając ukończone 16 lat.

Aby zdobyć tego typu prawo jazdy, trzeba odbyć szkolenie teoretyczne i praktyczne trwające minimum po 30 godzin. Po ukończeniu 17 lat i 9 miesięcy osoba taka może też odbyć przyspieszony kurs na kat. B. Taki kurs składa się tylko z 20 godzin jazdy (normalnie jest to 30 godzin). Polska nie jest tu wyjątkiem. Podobne do polskich przepisy obowiązują już w kilkunastu krajach Europy, m.in. w Austrii, Niemczech czy na Węgrzech.