Z badań Moto Scan 2010 wynika, że kryterium lokalizacji jest najistotniejsze dla 57 proc. z nas. Co ciekawe, marka stacji paliw stała się drugim najistotniejszym kryterium. Po raz pierwszy w kilkuletniej historii badań cena przestała odgrywać główną rolę i w tej hierarchii i spadła dopiero na trzecie miejsce. 

Jeszcze w zeszłym roku na markę sieci stawiało 11 proc. z nas, o 2 proc. mniej niż osób kierujących się głównie niską ceną. W tym roku nastąpił nieoczekiwany zwrot. Jakość i bogatsza oferta usług – utożsamiane ze stacjami takich koncernów, jak np. Shell, Orlen czy BP – stała się istotna dla 15 proc. ankietowanych przez Qualifact. Koszty związane z tankowaniem grają mniej istotną rolę.

Eksperci tłumaczą to nie tyle bogaceniem się społeczeństwa, ile większą świadomością zakupową klientów. Wolimy po prostu mieć pewność, że paliwa, które wlewamy do baku, są dobrej jakości, a przy okazji dostaniemy za nie punkty w programie lojalnościowym. Stacje koncernowe, tzw. premium, choć droższe, dają poza tym możliwość dokonania zakupów w sklepie, umycia samochodu, wypicia kawy czy nawet zjedzenia posiłku.

Takiej możliwości nie mają zazwyczaj klienci tankujący na małych stacjach niezależnych, należących do operatorów prywatnych, oraz na stacjach automatycznych. To w sumie ponad 2,8 tys. obiektów. Klienci zaczęli się od nich odwracać. Świadczą o tym właśnie wyniki badań Moto Scan. Zaledwie 3 proc. ankietowanych deklaruje, że regularnie tankuje na słynących z najniższych cen stacjach automatycznych. 15 proc. robi to sporadycznie. Tymczasem jeszcze w zeszłym roku placówki takie miały 22 proc. zwolenników. W ciągu minionego roku aż 82 proc. kierowców ani razu nie skorzystało z usług takiej stacji.