Dziennik Gazeta Prawana logo

Tyska fabryka Fiata zwalnia tempo i ludzi

28 czerwca 2010, 21:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tyska fabryka Fiata zwalnia tempo i ludzi
Inne
Fabryka Fiata w Tychach nie ma ostatnio szczęścia. Najpierw odebranie produkcji nowej Pandy, a teraz kryzys na rynku samochodowym, który w ostatnich miesiącach roku mocno spowolni produkcję. Jeszcze w tym roku zakład zrobi sobie aż 13-dniową przerwę. Dojdzie też do zwolnień.

Czarne chmury gromadzą się nad tyskim zakładem Fiat Auto Poland. Związki zawodowe poproszą premiera Donalda Tuska o pomoc.

Jeszcze w tym roku taśma produkcyjna tyskiego zakładu będzie zatrzymana na 13 dni - poinformował w sobotę pracowników Zdzisław Arlet, dyrektor tyskiego zakładu. Począwszy od września do grudnia fabryka nie będzie pracować po dwa, trzy dni w miesiącu. Dodatkowo zakład zatrzyma też zwyczajowo produkcję na dwa tygodnie w sierpniu (wtedy stoją wszystkie zakłady koncernu z Turynu, bo Włosi wyjeżdżają na wakacje).

Co więcej, w Tychach mogą też zapomnieć o pracy w sobotę i w niedzielę. "Przechodzimy na pięciodniowy tydzień pracy" - mówi Franciszek Gierot, szef "Solidarności ’80" w Fiacie.

Tyski zakład zwalnia tempo produkcji, gdyż na Starym Kontynencie słabnie popyt na produkowane przez niego samochody. W maju sprzedaż koncernu z Turynu tąpnęła aż o 22 proc. W efekcie od kwietnia mniej produkuje też zakład w Tychach. Produkcja Pandy jest niższa o jedna piątą, a plany produkcyjne ratują jeszcze tylko Fiat 500 i Ford Ka produkowany w Tychach na zlecenie amerykańskiego koncernu.

Jak ustalił "DGP", zmniejszenie sprzedaży i produkcji przełoży się wkrótce także na liczbę etatów w fabryce, która zatrudnia 6,5 tys. osób. Do końca roku z zakładem pożegna się około 350 z 1000 pracowników zatrudnionych na czas określony. Już w tym miesiącu nie przedłużono umów z 60 pracownikami.

W szeregach załogi zaczyna wrzeć, a związki zawodowe organizują grupę lobbingową.

"Chcemy stworzyć wspólny front i bronić naszych miejsc pracy, tak jak robią to związkowcy we Włoszech" - mówi Franciszek Gierot. Ma na myśli naciski polityczne, które doprowadziły do ulokowania produkcji nowej Pandy w Pomigliano d’Arco pod Neapolem, a nie w Tychach. W liście, który trafi nie tylko na biurko dyrektora generalnego Fiata Sergia Marchionne, ale także premiera Donalda Tuska, związki zaproszą obydwu na poważne rozmowy w sprawie przyszłości fabryki. Według organizacji związkowych objęcie zakładu specjalną strefą ekonomiczną i danie firmie ulg podatkowych jest jak najbardziej realne i zwiększy szanse zakładu nie tylko na produkcję Lancii Ypsilon, lecz także od 2013 r. Fiata Uno. Andrzej Halarewicz, szef polskiego oddziału firmy monitorującej rynek motoryzacyjny JATO Dynamics, uważa, że rząd powinien zastanowić się nad wsparciem inwestycji Fiata. "Nie ma innego wyjścia. Jeżeli chcemy być konkurencyjną gospodarką i przyciągać inwestorów, to jesteśmy skazani na wspieranie finansowe inwestorów takich jak Fiat" - uważa Halarewicz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj