Pamiętajmy przede wszystkim, że przyczepy nie wolno przeładowywać - należy więc wkładać do niej rzeczy objętościowe, lecz lekkie, czyli np. worek ze śpiworami, ale nie karton z konserwami. Ważne jest także rozmieszczenie ładunku - najcięższe rzeczy najlepiej umieścić nad osią przyczepy. Prawidłowy nacisk dyszla na hak wynosi najczęściej od 20 do 50 kg. Nietrudno go sprawdzić - wystarczy zwykła waga łazienkowa postawiona na klocku o wysokości, na jakiej zamontowany jest hak holowniczy. Przed rozpoczęciem jazdy zawsze sprawdzamy, czy złożyliśmy wszystkie podpory!

Tor jazdy przyczepy jest inny niż samochodu
Wszystkie manewry należy wykonywać bardzo powoli, pamiętając o długości i szerokości zestawu. Skręcając, trzeba uważać, by np. nie potrącić pojazdu czy pieszego stojącego po wewnętrznej stronie zakrętu. Przez pierwsze kilometry po ruszeniu musimy bardzo uważnie obserwować przyczepę. Jeśli pojawi się tzw. wężykowanie (przyczepa nie jedzie prosto), należy lekko przyspieszyć, a gdy to nie pomaga - przyhamować i zaraz lekko przyspieszyć. Jeżeli przyczepa dalej wężykuje, trzeba przerwać jazdę, sprawdzić ciśnienie w oponach i ewentualnie skorygować rozmieszczenie ładunku. Gdy to nie pomaga, najprawdopodobniej jest niesprawna.

Wężykowanie to zjawisko, które pojawia się także podczas jazdy ze sprawną przyczepą, w szczególności podczas wyprzedzania dużych pojazdów (TIR-ów). Ten ostatni manewr wykonujemy tylko po upewnieniu się, że nikomu nie zajedziemy drogi (jesteśmy dużo wolniejsi niż auta osobowe "luzem"). W pierwszej fazie manewru należy uważać, by przyczepa nie znalazła się zbyt blisko pojazdu wyprzedzanego (można odnieść wrażenie, że jest "zasysana"). W drugiej - być przygotowanym, że cały zestaw nagle dostanie jakby "kopniaka do przodu". W trzeciej - trzeba spodziewać się uderzenia wiatru bocznego i - właśnie - wężykowania. Lepiej wtedy nie hamować! Delikatnie przyspieszamy lub tylko zdejmujemy nogę z gazu, a kontry kierownicą wykonujemy jak najdelikatniej, pozwalając zestawowi na uspokojenie toru jazdy.

Jednak jeśli to nie pomaga (jechaliśmy zbyt szybko!), hamujemy i natychmiast lekko przyspieszamy. I dopiero gdy wyjdziemy z opresji - po upewnieniu się, że nie zajedziemy drogi - powoli wracamy na prawy pas.

Wyprzedzanie zestawem jest trudne i bez wcześniejszego przećwiczenia na drogach dwujezdniowych lepiej nie zabierać się za nie na drogach jednojezdniowych, gdzie grozi pojawienie się pojazdu jadącego w przeciwnym kierunku!

Najwięcej umiejętności potrzeba w górach
Poruszajmy się zawsze prawą stroną drogi, a przed każdym zakrętem ograniczmy prędkość, bowiem gwałtowne hamowanie na łuku jest niedopuszczalne. Pokonując długi podjazd, nie zdejmujmy nogi z gazu bez potrzeby, utrzymujmy obroty silnika powyżej poziomu maksymalnego momentu obrotowego.

Na zjazdach zawsze włączamy odpowiednio niski bieg i zdejmujemy nogę z gazu. Hamujemy silnikiem, a hamulcem nożnym tylko wspomagamy jego działanie. Jeśli musimy naciskać na pedał hamulca nieustannie, to natychmiast - zanim zestaw się rozpędzi - zmieńmy bieg na niższy.

Jak testowaliśmy zestawy?
W teście wykorzystano dwa używane auta osobowe, Opla Zafirę i Mercedesa klasy E, oraz dwie przyczepy kempingowe: nowoczesną przyczepę marki Hobby (masa 940 kg, długość 6,84 m) oraz weterana szos, 30-letnią przyczepę Continent (550 kg, 4,19 m). Po co testować aż tak starą przyczepę? Bo rynek pojazdów kempingowych rządzi się zupełnie innymi prawami niż rynek aut osobowych. Znaczna część przyczep ma właśnie 20-30 lat i chodzi tu nie tylko o wciąż popularny model N126 z Niewiadowa, ale również o przyczepy sprowadzone w ostatnich latach z zagranicy.

Wprawdzie są one często w niezłym stanie, jednak ich rozwiązania techniczne trącą myszką. Nie chcemy, żeby wyniki testu zniechęciły kogokolwiek do wakacyjnych wyjazdów z przyczepą. Aby jednak urlop nie skończył się tragicznie, warto sobie uzmysłowić, że jazda z przyczepą wymaga wyjątkowej ostrożności. Dotyczy to szczególnie tych kierowców, którzy kierują zestawem najwyżej dwa razy do roku.

Maksymalna prędkość manewrowania
Wprawny kierowca przy podwójnej zmianie pasa (np. przy omijaniu przeszkody) był w stanie opanować Opla Zafirę wraz z nowoczesną przyczepą jeszcze przy prędkości ok. 95 km/h. Znacznie gorzej wypadł w tej próbie Mercedes, szczególnie ze starą przyczepą. Według ekspertów wynika to z tego, że w przypadku Mercedesa odstęp między tylną osią a hakiem holowniczym jest znacznie większy - występuje efekt dźwigni, który sprawia, że ruchy auta są gwałtowniej przenoszone na przyczepę. Manewry przy takich prędkościach wymagają dużych umiejętności. Niewprawny kierowca, jadąc o połowę wolniej, może nie dać sobie rady!

Droga hamowa nia obciążonym zestawem
Szybka jazda zestawem to kiepski pomysł! Już przy 80 km/h droga hamowania ze starą przyczepą zwiększa się ok. dwukrotnie. Przy prędkości 120 km/h Opel Zafira ze starą przyczepą zatrzymał się dopiero po pokonaniu 128 m! Auto bez przyczepy w takich samych warunkach potrzebuje do zatrzymania ok. 60 m! Zanim więc gwałtownie zahamujemy osobówką, lepiej spojrzeć w lusterko, czy nie jadą za nami amatorzy karawaningu. Nowoczesna przyczepa pozwala skrócić drogę hamowania o ponad 35,7 m, ale wynik pozostaje bardzo zły. Hamulce Mercedesa mają większe rezerwy, ale i tak droga hamowania znacznie się wydłuża.

Podatność na wiatr boczny
Przy użyciu specjalnej dmuchawy zasymulowaliśmy wiatr boczny wiejący z prędkością 80 km/h. Skutki były znacznie łagodniejsze niż się spodziewaliśmy. Nawet ze starą przyczepą zestawy tylko nieznacznie zmieniały tor jazdy, w najgorszym przypadku było to nieco ponad 1,5 metra. Oczywiście, im wyższa prędkość, tym "odchyłka kursu" większa. W tym przypadku znacznie poważniejszym problemem może okazać się zbyt gwałtowna korekta wykonana przez przestraszonego kierowcę. Cały zestaw może zachować się jak wielkie wahadło - wyprowadzenie go na prostą wymaga wtedy dużych umiejętności i jeszcze więcej szczęścia.

Zanim ruszysz w drogę
Przed założeniem kół do przyczepy najlepiej zawieźć je do wulkanizatora i napompować. To prostsze niż późniejsze manewry z przyczepą. Światła koniecznie sprawdźmy PRZED wyjazdem. Inaczej na pewno opóźni się on o kilkanaście minut. Nieużywane przez blisko rok złącze elektryczne rzadko funkcjonuje prawidłowo. Należy użyć preparatu typu WD-40, a po spryskaniu nim gniazda i wtyczki oraz kilkakrotnym połączeniu i rozłączeniu sytuacja na ogół dochodzi do normy. Jeśli nie, trzeba sprawdzić także oprawki żarówek i również tam zastosować środek ułatwiający przepływ prądu.

Przed jazdą zakładamy dyszel na hak i zapinamy zaczep, zabezpieczając go (np. śrubą) przed rozłączeniem. Trzecie kółko podnosimy jak najwyżej i zapinamy linkę (łańcuszek) bezpieczeństwa - uchroni to przed poważnym wypadkiem w razie rozłączenia zaczepu. Wygodnie jest pomóc sobie klockami podkładanymi pod koła - lepiej, by dyszel nie wjechał nagle w tylny pas auta, bo urlop okaże się nadspodziewanie kosztowny. Na koniec raz jeszcze sprawdzamy działanie świateł.

Jeśli samochód holuje przyczepę, która jest od niego szersza, należy wyposażyć go w dodatkowe lusterka wsteczne. Lepiej unikać lusterek na sprężynujących zaczepach montowanych na błotniki, bo trudno je wyregulować, a drgania podczas jazdy sprawiają, że pożytek z nich jest iluzoryczny. Na ogół dość dobrze sprawują się lustra zakładane na drzwi.

Tu znajdziecie pełne archiwum "Auto Świata". Polecamy.