Tegoroczny maraton był bardzo wyjątkowy. Został zorganizowany w okrągłą, setną rocznicę pierwszej eskapady ze stolicy Chin do stolicy Francji.

Jak to dawniej bywało? Zaczęło się w 1907 roku, kiedy to na starcie stanęło pięć samochodów. Po pięciu tygodniach i 13 tys. km najlepszy okazał się Książę Borghese i jego maszyna italia.

Trasa zakończonego właśnie maratonu automobilowego prowadziła w tym samym kierunku - spod Wielkiego Muru pod wieżę Eiffla. Samochody zahaczyły też o Polskę.

Kto okazał się najlepszy? Ze 135 zabytkowych cacek do mety na paryskim Placu Vendome dojechało aż 125. Mordercza trasa wyeliminowała 10 załóg.

Zwycięską marką okazał się Chevrolet, którego jedenaście pojazdów w komplecie dotarło do Paryża. David Williams, brytyjski kierowca triumfującego chevroleta fangio coupe (1938 r.), zapytany przez dziennikarza jeszcze w Pekinie, czego obawia się przed wyruszeniem w trasę, odpowiedział: "Pięciu tygodni w samochodzie sam na sam z żoną!”.

Jeśli wygrali to raczej jego starach miał wielkie oczy…