Miejsce? Lotnisko wojskowe w Sochaczewie. Okazja? Idealna, bo polska premiera rasowego leona cupry - najmocniejszego seryjnego auta w historii Seata.

Co pod maską? Dwulitrowe turbobenzynowe FSI z bezpośrednim wtryskiem paliwa, ale bardzo niezwykłe - według folderu producenta samochód ma 240 KM, jednak tuż przed prezentacją auto przetestowano na hamowni. Wynik? 256 KM!

Ciekawostki? Turbosprężarka pompuje do silnika 780 kg powietrza w ciągu godziny. Jednak najlepsze jest to, że specjalnie do ustanowienia rekordu silnik przeprogramowano do blisko 300 KM, czyli mocy, jaką ma wyścigowy, ekstremalny leon supercopa!

Z takim potencjałem Robert Kisiel zaatakował wcześniejszy wyczyn Krzysztofa Hołowczyca, który z zamkniętymi oczami rozpędził się do 241 km/h. Kisiel okazał się lepszy - pomiar satelitarny (system Racelogic VBOX) wyświetlił dokładnie 244,27 km/h!

Robert Kisiel jechał z kolegą z zespołu Seat Sport Jean-Claudem Laruelle - to on był jego oczami. Krytyczny moment? "Poprosiłem, by komenda do hamowania padła przy 241,1 km/h, taki rozkaz istotnie padł. Zabrakło nam kilku metrów płyty lotniska - wyhamowaliśmy w trawie. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze" - powiedział kierowca po pobiciu rekordu.