Każdy motocyklista i rajdowiec w podrasowanej maszynie starał się udowodnić, że to właśnie on jest najszybszy. A na torze można było zobaczyć najróżniejsze pojazdy - od starych golfów do amerykańskich sportowych samochodów.

Motocykliści też pokazywali, że nie są gorsi. Zwłaszcza, że ich maszyny rozpędzają się znacznie szybciej od samochodów. O czasie w jakim przejeżdżają linię mety, kierowcy aut mogą tylko pomarzyć.

A wszystko z dala od ulicznego ruchu, tak by nie spowodować żadnego wypadku. Oby kierowcy wyszaleli się na Bemowie i na normalnych drogach nikomu już nie udowadniali, że są naszybsi.