Zazwyczaj na początku czuć tylko swąd. Mało kto myśli wtedy, że źródłem dymu jest jego samochód. Do kierowcy dociera to znacznie później, kiedy już pojawią się tumany dymu i języki ognia. Po zatrzymaniu się sytuacja często się pogarsza - w czasie jazdy pęd powietrza dusi ogień, który później wybucha z pełną siłą. W tym momencie liczy się prawidłowa reakcja.

Wbrew temu, co często widać na filmach, samochody wcale nie wybuchają od razu, chyba że pożar jest następstwem wypadku i wrak stoi w kałuży rozlanej benzyny. Jeżeli źródłem ognia jest np. zwarcie w instalacji elektrycznej, pożar trwa znacznie dłużej. Do momentu, kiedy płomienie ogarną całe auto, mija zazwyczaj co najmniej kilka minut. Przy każdym pożarze samochodu najważniejsze jest wtedy wyłączenie stacyjki - powoduje to odcięcie napięcia w większości obwodów oraz wyłączenie pompy paliwa. Z gaszeniem nie ma co zwlekać, bo standardowa gaśnica może pomóc tylko, zanim ogień na dobre się rozprzestrzeni.

Nowe auta palą się z powodu elektryki
Bardzo trudne do ugaszenia są tlące się przewody ukryte pod deską rozdzielczą, bo nie da się dotrzeć do nich z gaśnicą. Czasami może wtedy pomóc odłączenie akumulatora. W starszych pojazdach przyczyn pożaru można szukać zazwyczaj w układzie paliwowym. Wystarczy niedociągnięta opaska przewodu paliwowego lub sparciały wężyk, żeby doszło do wycieku benzyny. Jeśli trafi ona np. na rozgrzane elementy wydechu - pożar gotowy! Jeżeli więc w czasie jazdy czujemy zapach benzyny, trzeba dokładnie sprawdzić samochód, zanim - zamiast woni paliwa - poczujemy dym. W żadnym wypadku nie można też ignorować wycieków oleju z silnika lub ze skrzyni biegów. Wprawdzie olej nie jest aż tak łatwopalny jak benzyna, jednak w kontakcie z rozżarzonym katalizatorem, też stanie w płomieniach.

Jeżeli starsze auta palą się z powodu elektryki, to często przyczyną nie jest zwarcie, ale zaniedbanie przewodów masowych. Jeśli brakuje taśm miedzianych łączących silnik z nadwoziem, to duży prąd przepływający podczas rozruchu musi sobie poszukać innej, prostszej drogi i przepływa np. przez linkę sprzęgła. Wtedy w ciągu kilku sekund nagrzewa się ona do białości, bo ma opór większy od miedzianego kabla. Jeżeli w pobliżu jest coś, co może się zająć (a zazwyczaj jest), to auto staje w płomieniach.

Zdarza się, że nawet całkiem sprawne auta płoną. Niewielu kierowców pamięta np. o tym, że autami wyposażonymi w katalizator nie wolno parkować na suchej trawie czy liściach. Wydech jest w nich tak rozgrzany, że może zapalić to, co znajduje się pod autem. Rada na koniec: z ogniem nie ma żartów, a lepiej być za życia tchórzem niż po śmierci bohaterem. Dla ratowania samochodu nie warto narażać życia.

Prawidłowe użycie gaśnicy
Zwykła, kilogramowa gaśnica samochodowa nie jest zbyt skutecznym narzędziem. Starcza zaledwie na kilka sekund gaszenia! Nie można więc psikać na próbę, cały ładunek proszku musi trafić tam, gdzie jest potrzebny. Po kupnie nowej gaśnicy warto poświęcić kilka sekund na przeczytanie instrukcji, bo nie wszystkie gaśnice działają tak samo.
Uwaga! Jeżeli ognisko pożaru znajduje się np. pod maską, to nigdy nie otwieramy jej szeroko, bo dopływ powietrza spowoduje dodatkowe wzniecenie ognia.

Dobrze Źle Źle

Pożar bez żadnego powodu?
Wśród samochodziarzy krąży anegdota, że zamieszki na przedmieściach francuskich metropolii, w czasie których podpalane są masowo samochody, zostały zainicjowane przez jednego z producentów, który chce ukryć plagę pożarów swoich wyrobów. To oczywiście tylko żart. Faktem jest jednak, że np. firma Peugeot znalazła już kilka przyczyn, z powodu których może dojść do zapalenia się modelu 307. Pożary to jednak nie tylko domena francuskich marek. Nowe auta z koncernu Volkswagena palą się np. z powodu zamarzającej odmy olejowej albo rozrywających się dwumasowych kół zamachowych.

Nowoczesne i łatwopalne
Niektóre nowe auta są szczególnie wrażliwe na ogień, a - co gorsza - bardzo trudne do ugaszenia. Przyczyn jest kilka. Przede wszystkim wszechobecna elektronika i elektryka - głównym powodem pożarów są zwarcia w instalacji. W dodatku coraz więcej elementów wykonanych jest z tworzyw sztucznych, które najczęściej są palne. Spore ryzyko niosą ze sobą plastikowe pokrywy silników oraz maty wygłuszające. Stosowanie ich powoduje, że samochód ma coraz więcej zakamarków, których w razie pożaru nie da się ugasić zwykłą gaśnicą. Czasami dodatkowe ryzyko wynika z zastosowania specyficznych materiałów. Niektórzy producenci, dążąc do obniżenia masy samochodów, używają do konstrukcji np. stopów magnezu. Poza wszystkimi zaletami metal ten ma jednak jedną podstawową wadę - jest palny i przy pomocy typowych środków gaśniczych nie da się go ugasić. Nawet wóz bojowy straży pożarnej nie poradzi sobie np. z opanowaniem rozbuchanego pożaru volkswagena lupo, który ma magnezowe stelaże foteli, elementy wnętrza czy nawet felgi.

Uwaga na gaz!
Na polskich drogach istnieje duże ryzyko, że płonący samochód ma zamontowaną instalację gazową. W takiej sytuacji może oczywiście dojść do gwałtownego nagrzania butli z gazem. Żeby uniknąć eksplozji, butle wyposażone są w zawory bezpieczeństwa i bezpieczniki termiczne. Dzięki nim zbiornik wprawdzie nie powinien wybuchnąć, jednak w momencie zadziałania zabezpieczeń gaz wyrzucany jest na zewnątrz zbiornika, auto otoczone jest płomieniami o długości co najmniej kilku metrów. Jedyny sposób to zachować bezpieczny dystans!

Tu znajdziecie pełne archiwum "Auto Świata". Polecamy.