Częste pytanie kierowców: "Coś stuka w zawieszeniu mojego auta! Co robić?". Jeśli wiemy, że coś jest nie tak np. z zawieszeniem, trzeba jechać do warsztatu. Tylko po podniesieniu auta na podnośniku, ewentualnie korzystając z kanału, da się sprawdzić, co autu dolega. Uszkodzony może być jeden z setek elementów i nie ma co "gdybać".

Podobnie ze świecącymi kontrolkami ostrzegawczymi np. silnika: jeśli nie widać zerwanych przewodów elektrycznych albo kostek, które wypadły z gniazdek, trzeba skorzystać z usług warsztatu, który ma tester diagnostyczny i umie się nim posługiwać. Ale jeśli wydaje nam się, że auto jest całkiem sprawne, przejrzeć możemy je sami. Warto poświęcić trochę czasu, szczególnie jeśli przez kilka tygodni oglądamy samochód tylko od strony drzwi kierowcy. Podstawową kontrolę da się zrobić w 30 minut - zajmie to nam mniej niż sam dojazd do warsztatu.

Jeśli coś stuka, trzeba odwiedzić serwis
Jeśli złapie nas policja za brak tylnego światła, tłumaczymy się, że przecież nie możemy wiedzieć, że przepaliła się żarówka, której nie widzimy. Mimo to szanse na uniknięcie mandatu są małe - mamy obowiązek dbać o sprawność auta. Warto wiedzieć: jeśli przepaliła się prawa żarówka świateł mijania, lewa prawdopodobnie przepali się wkrótce. To samo dotyczy świateł pozycyjnych czy "stopów". Dlatego jeśli już musimy wymienić żarówkę, wymieniajmy je parami. Żarówki mają określoną trwałość liczoną w godzinach pracy - od kilkuset do 2-3 tys. godzin w zależności od typu. W polskich warunkach warto co jakiś czas obejrzeć opony - zanim je zużyjemy, mamy wiele okazji, aby je uszkodzić. Często od uderzenia w krawężnik czy wjechania w dziurę do pojawienia się objawu uszkodzenia przejedziemy nawet 2-3 tys. km. Ale już od widocznego wybrzuszenia opony do pęknięcia na zakręcie może minąć zaledwie kilkaset kilometrów! Oglądajmy więc koła!

Coś dla auta, coś dla nas
Dla własnego bezpieczeństwa warto też sprawdzać ciśnienie w kołach. Niektóre badania donoszą, że nawet w 80 proc. skontrolowanych aut jest ono za niskie. To grozi nie tylko szybkim zużyciem opon, lecz także wypadkiem! Trzeba zainteresować się też płynem hamulcowym: sami możemy sprawdzić tylko, czy jest go wystarczająco dużo - płyn widać po odkręceniu nakrętki przezroczystego zbiorniczka. A jego jakość? Jeśli ma więcej niż 2 lata, na najbliższym warsztatowym przeglądzie zlećmy jego wymianę.

Coś dla auta: kontrola oleju i płynu w chłodnicy. Niektóre silniki, nawet zupełnie nowe, spalają dużo oleju. Normy producentów dopuszczają zużycie nawet 1,5 l oleju na 1000 km! Jeśli zatrzemy silnik, nikt nie naprawi auta w ramach gwarancji, bo kontrola oleju jest obowiązkiem właściciela. Sprawdzajmy więc jego poziom co 500-1000 km. Z kolei płyn w chłodnicy powinien mieć właściwą jakość (musi być klarowny i odporny na mróz), ważny jest też jego poziom. Szczególnie w starszych autach zdarzają się ubytki. W takim wypadku warto uzupełnić stan takim samym płynem lub wodą demineralizowaną. Wszystko to jest bardzo proste i łatwo się tego nauczyć. Przy odrobinie wprawy możemy uzupełniać olej i poziom płynów oraz wymieniać żarówki nie gorzej niż profesjonalny serwis.

Poziom oleju
Stawiamy auto na równym podłożu, czekamy kilka minut, aby olej ściekł do miski olejowej, wyciągamy bagnet, wycieramy i wkładamy z powrotem. Wyjmujemy bagnet po raz drugi i sprawdzamy ślad po oleju. Jeśli poziom jest za niski, dolewamy. Jeśli ilość oleju zwiększa się, to też źle: do oleju dostaje się woda z układu chłodzenia. Konieczna wymiana uszczelki głowicy.

Ugięcie paska
Paski alternatora albo wentylatora mogą uginać się kilka milimetrów pod lekkim naciskiem palca. Jednak za luźny pasek to problemy z brakiem prądu (pasek alternatora) lub z chłodzeniem silnika (pasek wentylatora w niektórych samochodach). Pasek na pewno jest za luźny lub zużyty, jeśli spod maski dochodzą głośne piski (np. po wjechaniu w kałużę).

Purchle, rozcięcia?
Warto co jakiś czas obejrzeć opony pod kątem uszkodzeń mechanicznych. Rozcięcia boku opony lub wybrzuszenia to znak, że w coś uderzyliśmy. Często trzeba taką oponę wymienić - tylko powierzchowne zadarcia są niegroźne.

Płyn hamulcowy
Możemy sprawdzić poziom płynu hamulcowego. Opada on nieznacznie wraz ze zużyciem okładzin hamulcowych - wtedy warto zainteresować się grubością klocków. Duże ubytki powinny jednak zaniepokoić. Płyn trzeba wymieniać co 2 lata.

Płyn do spryskiwaczy
Jesienią i zimą ubywa go szczególnie szybko. Przy okazji małego przeglądu warto płyn uzupełnić. Podczas prawdziwej zimy potrzebny jest płyn niezamarzający do -22°C, a czasem przydaje się nawet dodanie odrobiny koncentratu. Jeśli mamy do czynienia wyłącznie z zimą kalendarzową, wystarczy tzw. płyn przejściowy niezamarzający np. do -10, -16°C. Przy okazji warto ręcznie, dokładnie umyć szybę od zewnątrz i od wewnątrz.

Dobrze świeci?
Żarówki co jakiś czas przepalają się, ale nie usprawiedliwia to jazdy bez świateł stopu lub "pozycji". Aby nie dostać mandatu, warto włączyć wszystkie światła i obejść samochód dookoła. Żeby stwierdzić sprawność świateł stopu, trzeba poprosić kogoś o pomoc: jeden naciska na pedał, drugi patrzy.

Ciśnienie w normie?
Powietrze ucieka z kół, nawet jeśli są sprawne. W ciągu miesiąca może ubyć nawet 0,1-0,2 bara. Ciśnienie może niebezpiecznie spaść także z powodu spadku temperatury otoczenia, co jest naturalne i zdarza się szczególnie zimą. Co najmniej raz w miesiącu warto je sprawdzić kieszonkowym manometrem. Lepiej mieć własny, niż korzystać z manometrów na stacjach benzynowych - tam każdy działa inaczej.

Wycieraczki
Dobre pióra wytrzymują nawet kilkanaście miesięcy, słabe rozpadają się po kilkunastu tygodniach. Warto je obejrzeć, zanim porysują nam szybę.

Aby pióra dobrze działały, warto je co kilka dni oczyścić papierem lub szmatą. Bez tego nawet najlepsze pióra działają źle.

Pańskie oko konia tuczy
W starszych autach da się samemu zrobić bardzo wiele: łatwo sprawdzimy poziom wszystkich płynów eksploatacyjnych, stan pasków i wiele podzespołów. Im nowsze i bardziej nowoczesne samochody, tym mniej mamy do roboty. Zawsze pozostaje nam jednak możliwość dolania oleju, płynu do spryskiwaczy, sprawdzenie stanu opon, ciśnienia powietrza w kołach i działania świateł. Nawet jeśli nie damy rady sami wymienić żarówki czy piór wycieraczek (w niektórych modelach aut trzeba np. zdjąć zderzak, aby wymienić żarówkę), warto wiedzieć, czy działają i w jakim są stanie. Nasze testy warsztatów dowiodły wielokrotnie, że nawet jeśli korzystamy z autoryzowanych serwisów, powinniśmy na takie rzeczy zwracać uwagę. Te "drobiazgi" mają duży wpływ na bezpieczeństwo i powstawanie poważnych usterek, a często umykają uwadze profesjonalistów.

Ekspresowe warsztaty
Sieciowe warsztaty szybkiej obsługi są coraz większą konkurencją dla warsztatów autoryzowanych. Np. w serwisie Feu-Vert w Warszawie za 159 zł mechanicy komputerowym urządzeniem sprawdzą m.in. geometrię auta, stan mechaniczny elementów zawieszenia, zużycie klocków, działanie świateł, stan instalacji elektrycznej i in. Cena obejmuje m.in. wymianę płynów eksploatacyjnych i klocków hamulcowych, jeśli kupimy je na miejscu. Jeżeli przyniesiemy własne, koszt przeglądu rośnie o 30 proc.

W Norauto zrobimy mały przegląd już za 59 zł. W cenie wymiana oleju (za olej płacimy osobno), ustawienie świateł, kontrola układu wydechowego, wyrównanie poziomu płynów eksploatacyjnych, sprawdzenie przednich hamulców. Jeśli zdecydujemy się na większy przegląd za 189 zł, sprawdzony zostanie także stan płynu hamulcowego i działanie układu ładowania, dostaniemy też filtr powietrza i wycieraczki marki Norauto.

Stacje Shell Autoserv zachwalają bezpłatną kontrolę, a także możliwość kompleksowego serwisowania auta. Oferta obejmuje m.in. sprawdzanie i naprawę hamulców, obsługę klimatyzacji, ogumienia, akumulatorów, zawieszenia oraz pełne przeglądy pogwarancyjne.

Tu znajdziecie pełne archiwum "Auto Świata". Polecamy.