Egzotyczne u nas wyścigi NASCAR w Stanach Zjednoczonych są niemal religią. Przez 10 miesięcy, 36 razy kierowcy pędzą po owalnym torze. Nie ma ostrych nawrotów czy różnic poziomów. Jadą inaczej niż np. w F1 bo w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

Jedyny akcent z Formuły 1 to… Juan Pablo Montoya. Kolumbijski kierowca zrezygnował ze startów w GP i jeździ w barwach Dodga. Po piątym wyścigu jest na 19 miejscu.

Wraz z nadejściem "Samochodów jutra" (Car of Tomorrow) Chevrolet wprowadził do NASCAR nowy model - impalę SS. To właśnie za kierownicą tego potwora pierwszy raz w karierze na Short Tracku wygrał Kyle Busch. Na mecie minimalnie wyprzedził drugiego w aktualnej klasyfikacji Jeffa Burtona. Liderem jest Jeff Gordon.

Co to jest "Samochód jutra"? Spece z NASCAR pracowali nad nim przez siedem lat. W efekcie powstała bardziej bezpieczna, tańsza i zwarta konstrukcja, która ma uatrakcyjnić rywalizację.

Jak widać po zwycięstwie Buscha - udało im się. Nowa homologacja samochodu ma stopniowo wypierać starsze pojazdy, aż do 2009 roku.