Czy lepiej dla świętego spokoju zgodzić się na przyjęcie niesłusznego mandatu, czy sprzeciwić się funkcjonariuszowi i zdecydować się na starcie przed sądem?

Zdecydowanie polecamy to drugie wyjście. Policjant też może się mylić, czasami ma zły dzień, a zdarza się i tak, że stosując bez zastanowienia literę prawa, czyli "Prawo o ruchu drogowym", krzywdzi nas, uniewinniając drugiego uczestnika kolizji, który jest winny albo współwinny. Uwaga: jeśli już przyjmiemy mandat, odwrócenie tej decyzji jest właściwie niemożliwe - chyba, że np. popełniony czyn nie jest wykroczeniem.

Gdy nie jesteśmy pewni swojej winy - nie przyjmujmy mandatu! Odmówić przyjęcia mandatu możemy zarówno wtedy, gdy uważamy, że jesteśmy niewinni, jak i wtedy, gdy uznajemy, że proponowana kara jest za wysoka.

Sprawa trafia wtedy do sądu grodzkiego. Jeżeli sąd uzna nasze argumenty, może nas uniewinnić lub np. nałożyć karę mniejszą od zaproponowanej przez funkcjonariusza policji.

§ Nie warto odmawiać przyjęcia mandatu, aby przeciągnąć sprawę - to niepotrzebne koszty. Ale gdy mamy rację, walczymy! §

Nieco inaczej wygląda sprawa w przypadku mandatów proponowanych przez straż miejską za przekroczenie prędkości. Już wielu kierowców zyskało na tym, że odmówili przyjęcia takiego mandatu. W takiej sprawie nie wygramy jednak, jeśli będziemy zaprzeczać przekroczeniu prędkości (chyba, że rzeczywiście coś było nie tak z pomiarem). Wygramy, jeśli będziemy twierdzić, że sąd nie powinien zajmować się daną sprawą w ogóle, ponieważ straż miejska, mierząc prędkość samochodów i nakładając za przekroczenia prędkości mandaty, wykracza poza swoje uprawnienia.

Wielu kierowców jednak dostaje wezwanie do sądu z powodu prędkości zmierzonej przez fotoradary stacjonarne obsługiwane przez policję. I wpadają w furię - za przekroczenie prędkości o 20 km/h od razu do sądu? Dzieje się tak, gdy policja nie zdąży w ciągu 30 dni ukarać sprawcy mandatem. Po 30 dniach od wyjścia na jaw wykroczenia możliwe jest już tylko ukaranie sprawcy grzywną nakładaną przez sąd. Nie ma jednak powodu, aby wpadać w rozpacz: sądy najczęściej karzą kierowców grzywnami w wysokości takiej, jaką wskazuje taryfikator mandatów, a stawiennictwo w omawianych przypadkach nie jest obowiązkowe.

Masz prawo do...

  1. ...odmowy przyjęcia mandatu. Wystarczającym powodem odmowy jest niepewność, czy rzeczywiście popełniłeś wykroczenie. Wyjątek: jeśli nie masz stałego miejsca zamieszkania i w dowodzie osobistym w rubryce "adres zameldowania" wpisane jest słowo "brak", funkcjonariusz musi potraktować cię jak cudzoziemca. Płacisz na miejscu albo zostajesz doprowadzony do sądu. Sprawa zostanie rozpatrzona w trybie pilnym, ale jeśli jest np. sobota, to być może do poniedziałku spędzisz czas w areszcie! Są też osoby, które mają gdzie mieszkać, ale nie mają meldunku. W takiej sytuacji wygodnie jest legitymować się paszportem (nie ma w nim adnotacji o adresie), a funkcjonariuszowi podać rzeczywisty adres zamieszkania jako adres korespondencyjny.

  2. ...odwołania się od decyzji sądu pierwszej instancji. Gdzie się odwołać i w jakim terminie? Te wszystkie informacje znajdują się zawsze w końcowej części postanowienia sądu. Warto je dokładnie czytać i jeśli zamierzamy się odwołać, przestrzegać terminów. Po upływie terminu postanowienie podlegające zaskarżeniu uprawomocnia się i nic już nie można zrobić. Uwaga: jeśli odwołujemy się tylko po to, aby przeciągnąć sprawę, działamy bez sensu. Postępowanie przed sądem kolejnej instancji oznacza dalsze koszty sądowe, które w razie przegranej będziemy musieli ponieść.


Karetce należy ustąpić, ale jeśli spowodujemy kolizję, zostaniemy ukarani mandatem i punktami karnymi

Wypadek z powodu przejazdu karetki?

  • Czy karetka albo radiowóz policyjny to pojazd zawsze uprzywilejowany? Ależ nie! Pojazd uprzywilejowany to taki, który jednocześnie wysyła niebieskie sygnały błyskowe (ma włączonego tzw. koguta), ma włączone światła mijania albo długie, a także ma włączoną syrenę. Sygnały dźwiękowe mogą być wyłączone tylko wtedy, gdy pojazd uprzywilejowany stoi. Jeśli dojdzie do kolizji z autem mającym włączonego "koguta", ale jadącym bez włączonej syreny, ewentualny konflikt powinien być rozwiązywany tak, jakby karetka czy radiowóz były zwykłymi autami. Uwaga na kolumny pojazdów uprzywilejowanych: kolumnę otwiera auto mające włączone dwa „koguty” - czerwony i niebieski. Skąd wiemy, że kolumna już przejechała? Zamyka ją taki sam pojazd, jak jadący na początku - ma dwa "koguty".

  • Przepuszczasz karetkę na sygnale? Uważaj! Masz prawo złamać niektóre przepisy: możesz wjechać na linię ciągłą, zatrzymać się na środku skrzyżowania - trzeba zrobić cokolwiek, aby ułatwić karetce przejazd i usunąć się z drogi. Jak jednak pokazuje przypadek Sławomira U. z Warszawy, nie można być zbyt "uprzejmym". Jeżeli spowodujemy kolizję z innym autem, winny będzie określony na ogólnych zasadach ruchu drogowego. Pan Sławomir, aby przepuścić karetkę jadącą na sygnale, zwolnił do minimalnej prędkości, a następnie zjechał ze środkowego na prawy pas drogi. Kilkanaście metrów za nim prawym pasem jechała taksówka. Być może jej kierowca mógł się zatrzymać, ale - jak się okazało - albo nie potrafił, albo nie chciał. Doszło do niegroźnej kolizji. Pan Sławomir został uznany winnym, ponieważ ogólne zasady ruchu drogowego nakazują podczas zmiany pasa ustąpienie drogi pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierzamy wjechać, a także pojazdowi, który zamierza na ten pas ruchu wjechać z prawej strony. Wniosek: ustępujmy miejsca pojazdom uprzywilejowanym, ale nie za wszelką cenę!

  • Do kolizji auta pana R. z karetką doszło w nocy. Kierowca karetki miał włączonego "koguta", ale wyłączył syrenę, ponieważ - jak tłumaczył - jechał przez osiedle i nie chciał budzić ludzi. Z ogólnych zasad ruchu drogowego wynikało, że kierowca karetki nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu panu R. Policjant uznał jednak, że winny jest pan R., ponieważ nie ustąpił drogi karetce. Pan R. nie przyjął mandatu, a sąd ukarał go grzywną w wysokości 100 zł. Pan R. ucieszył się z niskiej kary i zrezygnował z odwołania do wyższej instancji. Niepotrzebnie! Karetka jadąca bez włączonej syreny nie jest pojazdem uprzywilejowanym!

Na miejscu

Policjant proponuje mandat bezpośrednio na miejscu zdarzenia. Wystawienie mandatu możliwe jest także w ciągu 14 dni od ujawnienia wykroczenia.

  • Gdy godzimy się na przyjęcie mandatu, otrzymujemy tzw. mandat kredytowy wraz z blankietem wpłaty. Na zapłatę kary mamy 7 dni.
  • Płatność kończy sprawę. Brak zapłaty powoduje egzekucję administracyjną. Ryzykujemy tym, że bez uprzedzenia kwota mandatu wraz z odsetkami zostanie potrącona z naszej pensji.
  • Możemy nie zgodzić się na przyjęcie mandatu. Należy tak zrobić zawsze, gdy jesteśmy przekonani o swojej niewinności albo mamy wątpliwości i potrzebujemy czasu na przemyślenie sprawy. O mandacie nie ma mowy także wtedy, gdy policjant nie jest pewny, kto jest sprawcą kolizji. Mandatem nie karze się także sprawców ciężkich przestępstw drogowych.
  • Policja kieruje sprawę do sądu grodzkiego.
  • Po rozpatrzeniu sprawy przez sąd zostajemy ukarani, np. grzywną (często jej wysokość odpowiada wysokości mandatu), a jeśli jesteśmy niewinni - zostajemy uniewinnieni.
  • Zapłata grzywny kończy sprawę. Jeśli jesteśmy niezadowoleni z wyniku postępowania, możemy odwołać się do sądu wyższej instancji.
  • Sąd wyższej instancji rozpatruje sprawę. Wyrok kończy postępowanie. Zostajemy ukarani lub uniewinnieni. Od wyroku II instancji nie przysługują zwykłe środki odwoławcze.

Po czasie

- Policja może ukarać nas mandatem w ciągu 30 dni od ujawnienia czynu, gdy dowodem wykroczenia jest zapis fotoradaru. W tym czasie musi:

  1. Ustalić właściciela pojazdu,
  2. Doręczyć wezwanie do złożenia wyjaśnień,
  3. Ustalić sprawcę wykroczenia,
  4. Wezwać go do złożenia wyjaśnień i ustalić, czy godzi się na przyjęcie kary.

- Jeśli nie uda się to w ciągu 30 dni, sprawa automatycznie trafia do sądu

- Jeśli chcemy wpłynąć na decyzję sądu, możemy stawić się na posiedzeniu lub wysłać wyjaśnienie.

- Sąd karze nas grzywną - z reguły posługuje się taryfi - katorem mandatów. Może też uznać nas za niewinnych. Jeśli próbowano nas ukarać niezgodnie z prawem, (np. straż miejska), sąd może w ogóle odmówić rozpatrzenia sprawy.


Tu znajdziecie pełne archiwum "Auto Świata". Polecamy!