Raport zawiera ceny bez opodatkowania krajowego z listopada 2006 roku. Wynika z niego, że najniższe ceny przed opodatkowaniem są w Danii, Finlandii i na Węgrzech. Polska zalicza się do państw najdroższych. Co jest powodem? Najprawdopodobniej to, że producenci udzielają większych rabatów dilerom w krajach, w których sprzedaje się najwięcej aut. Prosta zasada ekonomiczna - wyższy upust, przy dużym obrocie.

Poza tym pamiętajmy, że w Danii i Finlandii nowe samochody są obłożone bardzo wysokimi podatkami, więc gdyby nie rabaty producentów, ceny detaliczna byłyby kosmiczne (!) - i tak są jednymi z większych w UE.

Czy opłaca się szukać nowego pojazdu w innym kraju UE? Na pewno przed sprowadzeniem koniecznie trzeba przekalkulować, czy po zsumowaniu ceny auta z zagranicy z polskimi opłatami (podatek VAT plus akcyza - 3,1 proc. stawka przy pojemności silnika do 2 litrów lub 13,6 dla większej pojemności skokowej) będzie nam się to nadal opłacać.

Z kart raportu wynika, że 1 listopada 2006 r. w Polsce fiat panda 1,2 8V kosztował 7367 euro (plus 22 proc. - 34 700 zł), w Niemczech samochód był droższy o 15 proc. - 8440 euro, ale już w Holandii był tańszy o blisko 5 procent - 7032 euro.

Czy opłaca się w takim razie importować auto z Holandii? Załóżmy, że kupujemy samochód na fakturę netto, czyli za 7032 euro, teraz trzeba doliczyć akcyzę 3,1 proc. (stawka przy pojemności silnika do 2 litrów) i 22 proc. podatku VAT - finalna cena to 8845 euro - czyli 34 140 zł.

Po obliczeniach zaoszczędzamy 560 zł - biorąc pod uwagę, że dochodzą jeszcze np. koszty transportu, okazuje się, że gra nie jest warta świeczki i lepiej kupić pandę w polskim salonie. Podobnie dzieje się w innych przypadkach.