Japoński prototyp powstał w... Europie. Auto ma zwinność roadstera, uniwersalność kompaktu i dzielność terenówki. Całość rysują energetyczne rysy na bokach plus falujące wygięcia karoserii. Podobno zaczerpnięto je z ułożenia piaszczystych wydm.

Inne niezwykłe rozwiązanie to automatyczne otwieranie drzwi - wystarczy dotknięcie auta, a te rozpozna właściciela i uchyli wejście. Wnętrze przypomina kokon z czterema fotelami. Kierowca ma przed sobą futurystyczny ster z nieruchomym rdzeniem plus monitory LCD.

Kolejny wynalazek to coś w rodzaju przenośnej pamięci (20 Giga Bajtów). Gadżet magazynuje ustawienia samochodu i pozwala na zmianę biegów jednocześnie.

Innym ciekawym rozwiązaniem jest szklany dach - jeśli tylko nam się zamarzy morska bryza na twarzy, zawsze można go zdemontować by ukryć w szufladzie wysuwającej się ze zderzaka.

Więcej sprzętu do środka? Nie ma sprawy, za sprawą magicznego przycisku tylna para foteli obniża się by wsunąć pod przednią - na zasadzie "kubek w kubek". Teraz tylko znalezienie idealnej pogody do kite-surfingu…

O tym tez pomyśleli - dzięki internetowi i gumowej wykładzinie na pokładzie hakaze ma być idealnym wehikułem dla fanów sportów ekstremalnych. Wystarczy sprawdzić gdzie wieje najlepiej, zapakować deskę z latawcem do specjalnego bagażnika i w drogę. Przy okazji całą podróż może nagrać kamera…

Obie osie napędza turbobenzynowy silnik 2.3 za pośrednictwem 6-stopniowego automatu. Motor ma bezpośredni wtrysk paliwa i zmienne fazy rozrządu.

Mazda przygotowała hakaze specjalnie na salon samochodowy w Genewie. Bez dyskusji, jest największą gwiazdą w wystawianej plejadzie producenta z Hiroshimy.