Carver one łączy emocje i osiągi prosto ze ścigacza z ochroną i stabilnością auta. Tył to dwukołowa konstrukcja z zawieszeniem samochodowym, do której przymocowano ruchomą kabinę z kółkiem motocykla.

Jak działa ten wynalazek? Dzięki systemowi Dynamic Vehicle Control (DVC) - wehikuł nieznacznie przechyla się przy wolnym pokonywaniu zakrętu, zdecydowanie ciekawiej robi się przy mocniejszym wciśnięciu gazu i skręceniu koła - kabina przechyla się widowiskowo nawet o 45 stopni. Eksperci twierdzą, że carver "połyka" zakręty niczym ferrari.

Tylne koła napędza niewielki czterocylindrowy silnik 0,67 l. Mały, ale dziarski, bo przez turbodoładowanie produkuje prawie 70 KM. To wystarcza, by 670 kg cudo wystrzelić do "setki" w 8,2 sekundy.

Kabina przypomina obłą bańkę, w której siedzą dwie osoby. Wystarczy przypiąć się pasami, złapać kierownicę i jazda.

Holenderska firma oficjalnie ogłosiła światu, że carver trafia do produkcji - rocznie planują złożyć ok. 500 sztuk. Sprzedaż ruszy w drugim kwartale 2007 r.

Cena? Na Wyspach Brytyjskich życzą sobie ok. 24 tysięcy funtów (ponad 160 tysięcy zł). Oficjalna premiera już teraz, na salonie samochodowym w Genewie.