Wielki i ekskluzywny. Prototypowy LUV to "Luxury Utility Vehicle", czyli zupełnie nowy rozdział w motoryzacji - morsko-terenowy, bo słówko "luv" w języku niemieckim znaczy tyle, co strona nawietrzna okrętu (zwrócona do wiatru).

Cudo ma blisko 6 metrów długości, 2 metry szerokości i 1,8 metra wysokości. Z takimi rozmiarami raczej będzie oczekiwał na redzie parkingowej, niż zmieści się na standardowym miejscu.

Twórcy nie zdradzają detali technicznych, ale wiadomo, że samochód wykończono po królewsku. Pięcioosobowa kabina to skóra i drewno tekowe - takie jak na pokładach jachtów. Szlachetna "boazeria" jest także na masce i dnie paki.

Niemcy obiecują pochwalić się ostateczną wersją na marcowym salonie w Genewie. Jeśli wejdzie do produkcji, to tylko jako fanaberia na specjalne zamówienie znudzonych szejków.