Rok 1976 dla Władysława Bazarnika z Krakowa był bardzo udany. Wreszcie doczekał się zamówionego 3 lata wcześniej polskiego fiata 126p, no i został dziadkiem.

Na początku lat 70. u progi epoki Gierka pojawił się pomysł, aby rozpocząć produkcję auta nowocześniejszego od Syreny i które będzie dostępne dla szerszej grupy niż fiat 125p. Najwyższe władze zdecydowały o zakupie licencji od włoskiej firmy. Umowę podpisano 29 października 1971 roku. Licencję mieliśmy spłacać eksportem samochodów. W listopadzie 1972 roku pojazd zaprezentowano na placu Defilad w Warszawie. Całkiem słusznie pisano o nim: "Prototyp polskiego fiata 126p, który zapoczątkuje erę masowej indywidualnej motoryzacji w naszym kraju". W następnym roku wspomniany mieszkaniec Krakowa skorzystał z ogłoszenia: "W celu ułatwienia ludności nabycia samochodu osobowego polski fiat 126p, którego cena wynosi 69 000 zł, Polska Kasa Oszczędności z dniem 5 lutego 1973 r. rozpocznie przyjmowanie przedpłat na książeczki oszczędnościowe" (wszystkie sprzedano do 15 marca 1973 roku). Pan Władysław dokonał przedpłaty i dowiedział się, że jego zamówienie zostanie zrealizowane w 1978 roku, a więc za 5 lat! Była jednak szansa na wcześniejszy zakup - co roku losowano kilka tysięcy fiatów.


Mimo dodatkowego bagażnika 126p bis nie zdobyło dużej popularności
W podróż z dwoma walizkami więcej
W 1985 roku wprowadzono nowy model. Był to fiat 126p bis z silnikiem 700 ccm umieszczonym pod podłogą i otwieraną tylną klapą. Nad jednostką napędową wygospodarowano dodatkową przestrzeń na bagaż (100 dm sześciennych). Produkcję tego auta zakończono w roku 1991.

Wspaniały rozwój oraz szczęśliwe losowanie

Pierwsze auto z literką "p", zbudowane jeszcze z włoskich części, zjechało z taśmy w Bielsku-Białej w czerwcu 1973 roku, jednak oficjalnie produkcję rozpoczęto miesiąc później. Do końca roku zbudowano około 1,5 tys. aut, zaś w następnym niewiele więcej, bo 10 tys., a do tego trzeba było eksportem gotowych aut spłacać licencję. Pod koniec 1975 roku Fabryka Samochodów Małolitrażowych uruchomiła nowy zakład w Tychach i produkcja ruszyła z kopyta. Do tego czasu w Polsce wytwarzano już prawie wszystkie ważne podzespoły i części. Od roku 1976 fiaty 126p były już montowane w całości z polskich podzespołów. Pod koniec 1975 roku do pana Władysława przyszedł telegram z informacją, że jeżeli wpłaci brakującą kwotę, może stać się właścicielem auta o rok wcześniej, będzie też brał udział w dodatkowym losowaniu "wcześniejszych" samochodów. 31 lat temu książeczka PKO naszego bohatera została wylosowana i w 1976 roku mógł już kupić auto. Czerwonego fiata 126p standard nabył w krakowskim Polmozbycie 30 marca 1976 roku. Pojazd nie miał dodatkowego wyposażenia. Władysław Bazarnik nie skorzystał z możliwości kupna prawego, zewnętrznego lusterka wstecznego (nie było wymagane przepisami) i radia. W fiacie nie pojawił się także żaden z rzemieślniczych wyrobów, takich jak: dalekosiężne halogeny (w stylu rajdowym), okrągły obrotomierz, dodatkowa półka po stronie pasażera, czy też kultowy pasek uziemiający Antistatic. Nie ma się co dziwić, cena 69 tys. zł była jak na tamte czasy wysoka i nie starczyło już na zbędne dodatki. Wysoki popyt i mała podaż aut w PRL-u powodowały, że nowego malucha można było sprzedać od ręki na giełdzie za cenę niemal dwa razy wyższą od katalogowej!

Duża kierownica i licznik wyskalowany do 130 km/h - nie ma wątpliwości, że to przedstawiciel pierwszej serii fiatów 126. Wiele maluchów miało jasną tapicerkę wykonaną ze skaju

Sportowe doświadczenia i historii ciąg dalszy

Gwarancja na polskiego fiata 126p obowiązywała przez 6 miesięcy. Po raz pierwszy opisywane auto trafiło do serwisu 27 dni po zakupie, aby wymienić urwany przegub. Teoretycznie w porównaniu ze swoim poprzednikiem, fiatem 500, model 126 był dużo bardziej nowoczesny - nie zmienia to jednak faktu, że miał sporo słabych stron. Oprócz przegubów zmorą pojazdu były linki (któż z nas nie woził kija do awaryjnego odpalania), prądnica, skrzynia biegów i słabe hamulce.

Te mankamenty nie przeszkodziły w udziale malucha w sporcie. Zdobyte doświadczenia zaowocowały pierwszą poważną modernizacją w końcu lat 70. Zmieniono układ hamulcowy, zastosowano nowe mocowanie kół, zmodernizowano deskę rozdzielczą, zmieniono kierownicę i przedni znaczek, zastosowano wąskie, plastikowe zderzaki typu P4, prądnicę zastąpiono alternatorem (w topowych odmianach) i wprowadzono silnik o pojemności 650 ccm (600 była oferowana równolegle). Tym samym skończono produkować pierwszą serię fiatów 126p.

Po śmierci pana Władysława Maluszek trafił w ręce jego wnuka. Artur wyremontował auto i dziś jeździ nim na zloty. Włosi zakończyli produkcję fiata 126 w 1979 roku. Od tego czasu FSM miał wyłączność na produkcję tego pojazdu i sprzedaż w sieci włoskiej firmy. Pierwszy milion polskich fiatów 126p wyprodukowano w 1981 roku, 4 lata później świętowano 2-milionowy egzemplarz. W 1992 włoski fiat stał się właścicielem 90 proc. akcji spółki FSM, rok później wyprodukowano trzeci milion maluszków. Produkcję zakończono dopiero w 2000 roku na liczbie ponad 3,3 mln aut.


Tylna kanapa pozostała niezmieniona przez wiele lat produkcji


Na początku polskiej myśli technicznej w polskim fiacie 126 nie było zbyt wiele
Dane techniczne
Silnik benzynowy
Pojemność 594 ccm
Cylindry R2
Moc maksymalna 23 KM/4800
Napęd tylny
Skrzynia biegów man. 4-bieg
Hamulce przód bębnowe
Hamulce tył bębnowe
Opony 135 R12
Długość 3054 mm
Szerokość 1377 mm
Wysokość 1335 mm
Rozstaw osi 1840 mm
Masa własna 580 kg
Poj. zbiornika paliwa 21 l
Prędkość maks. 105 km/h
Przysp. 0-100 km/h 53,2 s
Śr. zużycie paliwa 6,5 l/100 km

Takie felgi miały tylko fiaty pierwszej serii


2-cylindrowy silnik miał moc 23 KM, w wyczynowej wersji Abarth osiągał nawet 50 KM

Niewielkie nadwozie, 2-cylindrowy silnik z tyłu i napęd na tylne koła to typowe cechy fiata 126p