Carrera GT to bezwzględny sportowiec. Auto nie jest już produkowane, a używane właściwie nie jest osiągalne. Wyrafinowany technicznie, z hamulcami ceramicznymi i włóknami węglowymi gdzie się tylko da. Spełnione marzenie inżynierów z Zuffenhausen. Nie dla wszystkich…

Oto niemiecki spec od przerabiania Porsche, Gemballa, wymyślił model mirage GT. Co w nim niezwykłego? Inżynierowie podrasowali oprogramowanie silnika i założyli podwójne turbo, w efekcie 10 cylindrów ryczy z mocą ok. 750 KM! Dla porównania - seryjne 5.7/612 KM bez dopingu, przeniesione na tylne koła zapewnia wrażenia podobne do startu rakiety. Co dopiero blisko 140 KM więcej… Mało tego, w planach jest mirage GTR - 1000 KM!

Nie oszczędzili również karoserii czy wnętrza. Wzmocnione cudo ma kilka specjalnych spoilerów z włókien węglowych, ogromną płetwę z tyłu plus większe wloty powietrza do komory silnika - dla pełniejszego oddechu i lepszej aerodynamiki.

Kabina w wersji "podstawowej" przypomina seryjne GT, model "Black Edition" ma bardziej mroczny charakter. Czerń wylewa się z wnętrza i maluje felgi. Zamiast lusterek wstecznych na dachu jest kamera. Obraz widać na wielkim, ciekłokrystalicznym monitorze.

Cena modyfikacji startuje od 230 tysięcy euro (blisko 880 tysięcy zł). Nowe Carrera GT kosztowało ok. 500 tysięcy euro (1,9 miliona zł). Sumy godne rozkapryszonego szejka…