Koniec marnotrawstwa! Do niedawna cały tłuszcz z liposukcji szedł z dymem szpitalnego pieca. Jednak Lauri Venoy, norweski biznesmen mieszkający w Miami, wpadł na rewolucyjny pomysł przerabiania odessanej słoninki na biodiesel i tankowanie go do aut.

Firma Venoya specjalizuje się w przerabianiu tłuszczu czy innej masy biologicznej ze statków i restauracji właśnie w tańsze paliwo z dodatkiem… zlewek z patelni i frytkownic. Mają gotową technologię i sprzęt, więc dlaczego nie wykorzystać materiału po operacji plastycznej? W końcu sadełko to też tłuszcz…

Norweg rozmawiał już z jednym z amerykańskich szpitali o cotygodniowym odbieraniu 11,5 litra odessanego ludzkiego tłuszczu. O ile biodiesel z olejem roślinnym pachnie jak frytki, to raczej trudno wyobrazić sobie zapach spalin z "człekodiesla"…