Oto więcej szczegółów tego dziwoląga. Dwie tuby, z elektrycznymi silnikami w środku, łączy elastyczna podłoga i przegubowa taśma. Wystarczy jeden sygnał, a samochód automatycznie może np. "zjechać się", by zaparkować w ciasnym miejscu.

Także fotele zostały zrobione z giętkiej materii. Kierowca i pasażer mogą siedzieć prosto, jak na krześle, lub leżeć. Mało tego, autem da się kierować na zmianę bez przesiadania - wolant do sterowania zatknięto między fotelami.

Kolejną ekstrawagancją są filigranowe koła. Każdą parę napędzają cylindryczne silniki elektryczne. Przednie dla lepszej zwrotności kładą się w stronę skrętu. Nie mogło zabraknąć napędu quattro.

Kto i po co wymyślił tego cudaka? Volkswagen ogłosił konkurs dla projektantów. Alexey Bykow, student uralskiego uniwersytetu, wysłał im swój pomysł.

Praca zachwyciła jury na tyle, że ci dali mu pierwsze miejsce. Na razie urządzenie jeździ tylko w głowie projektanta, ale kto wie - może już niedługo…