Zasady rywalizacji są banalne - wygrywa kierowca, który przejedzie trasę w najkrótszym czasie. Jednak zza kierownicy nie wygląda to już tak kolorowo. Nawierzchnia zmienia zdradliwie - to gruby, luźny żwir, to po chwili koła łapią przyczepny asfalt.

>>>Hej! Marysia i nowa fiesta

Cały szlak liczy trzy odcinki. Dolny kawałek - idealny do jazdy z dużą prędkością. Następny jest nieobliczalnie trudny. W trzecim, ostatnim etapie (na ponad 3600 m, czyli bardzo wysoko), powietrze jest niezwykle rzadkie - dla wydolności kierowcy to wyzwanie, a autu właśnie wtedy przydają się wielkie skrzydła i precyzyjna aerodynamika. Walka toczy się przecież o sekundy…

Mało tego, na żadnym z ponad 150 zakrętów nie ma band bezpieczeństwa ani pobocza. Chwila nieuwagi może zakończyć się tragicznie. Liczy się skupienie i precyzja.

Mistrz Gronholm wystartuje w duecie z Andreasem Eriksonem (rallycross). Obaj w identycznych fiestach. Samochody spełniają regulamin klasy Unlimited. Pod maską tkwi 850 KM i napęd na cztery koła.

Cała ta piekielna maszyneria jest obudowana ogromnymi spojlerami. Wszystko po to by niemal 20-kilometrową trasę z metą na wysokości 4302 m.n.p.m. pokonać w mniej niż 10 minut. Jeśli tego dokonają mogą mówić o sukcesie…

Obecnie autorem najszybszego przejazdu jest Nobuhiro "Monster" Tajima i to nie tylko w klasie Unlimited, ale przede wszystkim w klasyfikacji generalnej zawodów. Japończyk za kierownicą ponad 1000-konnego suzuki w 2007 roku pokonał trasę w 10:01.41.

Jak spisze się Bosse i jego kolega dowiemy się już 19 lipca. Wtedy w Kolorado wystartuje Pikes Peak i szalona fiesta ruszy pełnym ogniem na szczyt. Jednak zanim to nastąpi przed nimi jeszcze trzy dni testów, na filmie możecie zobaczyć rozgrzewkę szwedzkiego zespołu…