Agresor z piekła rodem! Rzut okiem i serce zamiera ze strachu. Czarny kolor, przyczajona sylwetka. Seks, moc i nieczysta siła zamknięta w jednej bryle - taka jest ujawniona właśnie Insignia OPC Sports Tourer...

Pod maską orgia mocy - turbodoładowany motor 2.8 V6 oddaje 325 KM i 435 Nm przez 6 ręcznych biegów od razu na cztery koła (system Adaptive 4x4 z elektronicznie sterowanym tylnym dyferencjałem o ograniczonym poślizgu eLSD). Liczysz do sześciu (6,3 s) i krajobraz ucieka z prędkością 100 km/h… Jeśli wystarczy odwagi i drogi, można rozpędzić się do 250 km/h!

Silnik OPC ma o 25 procent więcej mocy od wersji 260 KM silnika 2.8 V6 Turbo zastosowanego w wersjach Sport i Cosmo. Zwiększenie mocy uzyskano dzięki zmodernizowaniu układu wydechowego i znaczącemu obniżeniu przeciwciśnienia, a zastosowanie specjalnych tłumików przyczyniło się do uzyskania sportowego, głębokiego tonu pracy silnika.

Poza zdrowym rozsądkiem temperament utrzymają w ryzach hamulce Brembo i perforowane 355 mm tarcze hamulcowe z przodu. Pod podłogą "w pocie czoła" pracuje adaptacyjne zawieszenie FlexRide, dlatego siedząc za kółkiem najmocniejszego kombi układ będzie można zaprogramować pomiędzy trzema różnymi trybami sportowej jazdy: tryb standardowy jako ustawienia bardzo komfortowe, specjalny tryb Sport oraz tryb OPC - czytaj jazda na maksa!

Jednak przed wyjechaniem na drogi jesienią, najmocniejsza insignia sports tourer, podobnie jak inne auta OPC, zmierzy się przez 10 tys. km z "zielonym piekłem". Przypominamy, że północna pętla toru Nürgurgring, uważana jest za najtrudniejszy, najbardziej wymagający i niebezpieczny tor wyścigowy na świecie.

Zdaniem ludzi z Opla dystans 10 tys. kilometrów w wyścigowym tempie na Nordschleife jest jak 180 tysięcy km na drodze. Osobne testy zawieszenia na Ringu mają pomóc dostosować środek ciężkości kombi do charakteru aut ze stajni OPC.

Sukces jest murowany bowiem ujawniona wcześniej, czterodrzwiowa insignia OPC zaliczyła ten test na szóstkę. "Insignia OPC sedan przejechała 487 okrążeń toru Nürburgring przez 12 dni, bez problemu rozwijając w tym czasie maksymalne prędkości. Tego rodzaju osiągów i jakości oczekujemy od wszystkich modeli Opla” - powiedział Hans Demant, dyrektor generalny Opla.

Volker Stryck - były niemiecki mistrz rajdowy i dyrektor ośrodka Opel Performance Center uchylił rąbka tajemnicy owych morderczych prób "Dwunastu kierowców, konstruktorzy Opla i znawcy toru Nordschleife zasiądą na 12 dni za kierownicą fabrycznego opla insignia OPC, niezależnie od panujących warunków pogodowych. Samochód w wyścigowym tempie zaliczy 487 okrążeń, 35 551 zakrętów a kierowca musiał 27 tysięcy razy zmieniać biegi. To musi dać się we znaki…"

Koordynator sprawdzianu, Jens Hornischer, który przejedzie większość dystansu testowego, mówi: "Zmuszamy samochód do stałego wykorzystywania około 90 procent swojej mocy - a to prawdziwie trudne zadanie dla każdego pojazdu. A nie ma prawie żadnych przygotowań."

Cóż, jak nic po tak szatańskich torturach, czeka nas niebiańska jazda…