Według rzecznika Fiat Auto Poland Bogusława Cieślara, na niedzielną zmianę nie przyszło jedynie 50 pracowników (ok. 3 proc.) na 1500. Szefowa Solidarności w spółkach grupy Fiat Wanda Stróżyk mówi, że nie pracowało co najmniej 30 proc. pracowników, a efekty tego były odczuwalne również na pierwszej poniedziałkowej zmianie.

"Cieszymy się, że pracowników udało się wreszcie zmobilizować, wyrwać z zastraszenia. Nie godzimy się na pracę w niedzielę, pracodawca kieruje się wyłącznie chęcią zysku" - powiedziała Stróżyk. Związkowcy zamierzają kontynuować akcję w kolejne weekendy.

Bogusław Cieślar poinformował, że zakład zrealizował w 90 proc. zadania produkcyjne zaplanowane na niedzielną zmianę. Dodał, że w tym roku kierownictwo zakładu spotykało się kilkanaście razy ze związkami zawodowymi działającymi w Fiat Auto Poland i są zaplanowane następne spotkania w najbliższym czasie. Dyrekcja tłumaczy, że obecna organizacja pracy w fabryce wiąże się z popytem na auta produkowane w Tychach.

W ubiegłym roku tyska fabryka Fiata zanotowała ponad 30-procentowy wzrost produkcji. Z taśm tyskiej fabryki zjechało blisko 474 tys. sztuk samochodów tej marki. Na ten rok zakładany jest podobny poziom produkcji. Wraz z wytwarzaną w Tychach na zlecenie Forda druga generacją ka, ubiegłoroczna produkcja wyniosła blisko 493 tys. pojazdów.

Wzrost zanotowany w 2008 roku to przede wszystkim efekt rozbudowy fabryki i rozpoczęcia produkcji fiata 500 i ford ka. W Tychach powstaje też fiat panda, fiat 600.