Inspektorzy z Pomorskiego ITD widzieli już różne sytuacje, ale to co wykryli po sprawdzeniu tachografu pewnej ciężarówki w Gdańsku wprawiło ich w osłupienie.

Kontrola wykazała m.in. jazdę bez prawidłowego odpoczynku przez ponad 88 godzin (niemal 4 dni) czy też jazdę bez przerwy wynoszącą 16 godzin bez odebrania 45 minut odpoczynku (po każdych 4,5 godz. ciągłej jazdy). Mało tego, inspektorzy stwierdzili, że w ciągu 2 tygodni kierowca ten spędził w trasie ponad 140 godzin przy dopuszczalnych 90 godzinach.

Czym grozi brak odpoczynku? "Taki niewyspany, zmęczony kierowca wielkiej ciężarówki to ogromne niebezpieczeństwo na drodze. Nawet chwilowe przyśnięcie, brak koncentracji grożą katastrofą, a nawet śmiercią. Pamiętajmy, że rozpędzony tir to tony żelastwa, które kiedy wymkną się spod kontroli niczym czołg niszczą wszystko na swojej drodze. Właściwie żaden samochód osobowy nie ma szans w starciu z ciężarówką." - powiedział DZIENNIKOWI Marek Kąkolewski z Komendy Głównej Policji.

Po wstępnym podliczeniu naruszeń wyszło, że możliwa kara administracyjna wynosi ok. 85 tys. zł. Karę taką miałby zapłacić pracodawca (właściciel przedsiębiorstwa do którego należy ciężarówka). Jednak jej nie zapłaci bowiem na mocy ustawy o transporcie drogowym maksymalna wysokość kary jest ograniczona do 15 tys. zł.

Niestety to nie pierwszy i najpewniej nie ostatni taki przypadek… "Jeśli w czasie kontroli trafiamy na firmę, która notorycznie łamie przepisy dotyczące czasu jazdy, przerw i odpoczynków, a wiemy o tym dzięki Centralnej Ewidencji Naruszeń do której trafiają raporty z każdej kontroli, wtedy możemy zarządzić kontrolę w firmie do której należy ciężarówka. Skutkiem takiej kontroli może być nawet cofnięcie licencji dla przewoźnika". - mówi DZIENNIKOWI Alvin Gajadhur rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.