Warszawa, godzina 23.00, obok toyoty zaparkowanej na rogu ul. Baczyńskiego i Wareckiej kręci się mężczyzna w ciemnej kurtce. Na chwilę odchodzi spłoszony przez przechodniów. Gdy wreszcie nikogo nie ma na horyzoncie, przyczaja się i zdecydowanym ruchem rozbija szybę w drzwiach od strony pasażera. Przez okno wślizguje się do auta i zabiera zestaw nawigacji samochodowej. Chowa ją pod kurtkę.

Nagle jak spod ziemi wyrastają przed nim policjanci. Włamywacz jest tak zaskoczony, że nie stawia żadnego oporu. Nocne łowy zakończyły się dla niego za kratkami…

Podobny los czeka innych złodziei samochodów w Warszawie bowiem stołeczna policja tylko w Śródmieściu może zastawić 6 takich pułapek, które służą do kuszenia przestępców. Czym jest taki "wilczy dół" na czterech kołach? To specjalnie spreparowany samochód, naszpikowany elektroniką. Malutkie kamery nagrywają poczynania złodzieja. Poza tym kamery założone na drzewach i budynkach monitorują okolicę.

Policjanci zapowiadają, że auta pułapki będą ustawiane w różnych miejscach Warszawy. Stołeczni stróże prawa planują wprowadzić nawet kilkanaście tego typu samochodów. Wszystko po to by poskromić plagę kradzieży…

Z danych policji wynika, że przez pierwsze cztery miesiące 2009 roku z warszawskich ulic "wyparowało" ponad 650 aut. W porównaniu do zeszłego roku jest gorzej o 20 proc. Łupem złodziei padały najczęściej toyoty, volkswageny, fiaty i audi.