Auta wyglądają identycznie - od początku do końca mają ponad 4,2 m długości. Kabina mieści piątkę pasażerów i 500 litrów bagażu. Ważne - styl karoserii zapowiada następną generację kompaktowych mercedesów klasy A i B. Rzeczą, jaka różni trojaczki ze Stuttgartu, jest rozwiązanie napędu…

Pierwszy twór to BlueZERO E-cell. Silnik elektryczny działa dzięki energii z akumulatorów. Ładowanie z gniazdka "pod korek" trwa 2 godziny. Pełne baterie pozwalają na przejechanie 200 km. Godzinne wpięcie do sieci wystarcza na 100 km podróżowania.

Kolejny samochód nazwano BlueZERO F-cell. Ogniwa paliwowe wytwarzają elektryczność w wyniku utleniania wodoru. Do reakcji wykorzystywany jest tlen z powietrza. Powstała energia napędza samochód, a z rury wydechowej ulatują obłoki pary wodnej. Zasięg - 400 km.

Trzecim wehikułem jest BlueZERO E-cell Plus. Z tyłu auta pracuje 1-litrowy, 3-cylindrowy silnik turbobenzynowy ze smarta. Motor potrafi doładowywać akumulatory litowo-jonowe, z których prąd napędza koła.

Tylko na energii elektrycznej auto może przejechać 100 km - wtedy w powietrze nie ulatuje nawet gram spalin, nic, zero. Dzięki zbiornikowi benzyny zasięg rośnie sześć razy - do 600 km.

Jak rysuje się przyszłość tych pomysłów? Na pewno nie trafią do muzeum - "Od 2009 roku wyprodukujemy małą serię pierwszych Mercedesów z ogniwami wodorowymi. Rok później, w 2010 r., pojawią się auta napędzane prądem z akumulatorów." - zapowiada Thomas Weber, przedstawiciel zarządu Daimler AG.

Ekologicznymi trojaczkami Mercedes pochwali się podczas salonu samochodowego w Detroit. To już w styczniu 2009 roku.

p