Włoska marka Abarth wraca do gry. W połowie listopada wystartuje w Polsce sprzedaż dwóch modeli - 500 Abarth i grande punto Abarth. Krótko mówiąc, to najgorętsze wcielenia niewielkich Fiatów. Za ile? 500-ka ze skorpionem kosztuje niecałe 60 tys. zł. Jadowite grande punto jest tańsze o 1000 zł.

A skrzynia? Dla wymagających Abarth przygotował coś ekstra, czyli specjalne pakiety, dzięki którym auta mają znikać za zakrętem jeszcze szybciej. Całość jak za dawnych dobrych czasów będzie pakowana w drewniane pudła z czarnym skorpionem - herbem Abartha.

Pierwszy zestaw do grande punto to Assetto - za 8 tys. zł dostajemy wzmocniony układ hamulcowy, 18-calowe felgi aluminiowe i sportowe zawieszenie. Ostrzejszy i droższy pakiet Essesse (15 tys. zł) zawiera m.in. sportowe sprzęgło, wydajniejszą turbinę, oprogramowanie silnika zwiększające moc do 180 KM plus sportowy wydech.

W zwykłym grande punto Abarth turbobenzynowy silnik 1.4 produkuje 150 KM. Moc skacze o pięć koni po zalaniu 98-oktanowego paliwa. Moment obrotowy to 206 niutonometrów przy 5 tys. obr./min. Jednak w trybie sport włącza się funkcja overboost - wtedy kierowca ma pod nogą 230 Nm już od 3 tys. obrotów. Konie i niutonometry przenosi sześć biegów ręcznej skrzyni. We wprawnych rękach grande punto abarth pierwszą "setkę" zalicza w 8.2 sekundy. Prędkość maksymalna - 208 km/h.

Dla 500-ki Abarth można zażyczyć ekstremalny zestaw Esseesse (7,5 tys. zł). Po uchyleniu wieka skrzyni zobaczymy m.in. sportowe sprzęgło, wydajniejszą turbinę plus oprogramowanie silnika, które podkręci moc silnika do 160 KM.

Efekt? Szaleństwo to jego drugie imię. 160 koni mechanicznych z silniczka 1.4 Turbo - o 25 KM więcej niż zwykły model Abarth 500. 7,4 s do setki, czyli pół sekundy szybciej niż "zwykły" mały skorpion. 230 Nm topi asfalt już od 3 tys. obr/min. Zanim się zorientujesz, już go nie ma...