Orlando to prototyp siedmiomiejscowego vana, który powstał na platformie ujawnionego wcześniej chevroleta cruze. Wygląd - czegoś podobnego Chevrolet jeszcze nie wymyślił - miejmy nadzieję, że model produkcyjny niewiele będzie różnił się od tego, co zobaczyliśmy dziś. Zwłaszcza, że marka planuje dać kierowcom na całym świecie samochody globalne - pierwszym z nich jest właśnie cruze, dużo wskazuje na to że w kolejce jest nowy van…

"Cruze to ambasador Chevroleta, zaoferujemy go kierowcom na całym świecie. Każdy samochód podobnie jak aveo, cruze i kolejne nowe auta, które pojawią się w ciągu najbliższych 3-4 lat będą sprzedawane wszędzie na kuli ziemskiej. To oznacza, ze samochody jakie wprowadzimy w przyszłości będą miały globalne rozwiązania. Orlando to wspaniały prototyp. Kompaktowe vany są bardzo atrakcyjnym segmentem rynku. Chcielibyśmy mieć tam swego przedstawiciela i sądzę że już niedługo tak się stanie.” - powiedział dziennikowi.pl podczas salonu samochodowego w Paryżu Wayne Brannon, dyrektor generalny Chevrolet Europe.

Wróćmy do gwiazdy francuskiej wystawy. Dlaczego trzy auta w jednym? Orlando ma szerokie błotniki i poważną sylwetkę niczym SUV, radość z jazdy ma przypominać zwarty i dużo niższy od niego kompakt, zaś przestronności i wygody użyczy luksusowa limuzyna (szeroko ustawione koła, duży rozstaw osi 2760 mm). Wnętrze będzie można dowolnie aranżować - ustawione jak w teatrze fotele każdemu z pasażerów pozwolą zobaczyć, co się dzieje wokół auta.

Możliwości? Zapowiadają się obiecująco. W kilka sekund w zależności od potrzeb da się zmieniać proporcje ilości miejsca dla pasażerów i pojemności bagażnika. Kiedy na pokładzie zasiądą tylko dwie osoby - samochód stanie się pojemną furgonetką do przewozu paczek, paczuszek, walizek i walizeczek.

Jazda? Prototyp kryje pod maską 2-litrowego turbodiesla najnowszej generacji. 150 KM i 320 Nm to wystarczająco silny i skuteczny napęd. Idealny by zaspokoić ciekawość i zjeździć wszystkie strony świata...