Największe oblężenie przeżywają stoiska europejskie. Audi ujawniło całemu światu najnowsze Q5. Wreszcie wiadomo, co kompaktowy SUV ma pod spodem. Stawkę silników otwiera doładowany dwulitrowy benzynowiec TFSI, która daje 211 KM i 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

Dla oszczędnych jest 2.0 TDI/170 KM i 350 Nm - od 0 do 100 km/h w 9,5 s, prędkość maksymalna 204 km/h.). Topowy diesel V6 z trzech litrów rozwija 240 KM mocy (500 Nm). Takie Q5 "setkę" osiąga po 6,5 s, spalając średnio ledwie 7,7 l/100 km. Moc i moment na drogę przenosi słynny napęd quattro.

Odwieczny konkurent Audi, czyli Mercedes, także wytoczył ostateczną, produkcyjną wersję GLK, czyli ripostę na Q5. W przeciwieństwie do Audi inżynierowie ze Stuttgartu postawili na ostre kształty karoserii.

Ważniejsze jednak jest, co kryje się pod blachą. W każdym modelu obowiązkowo napęd na cztery koła 4MATIC. GLK 280 i GLK 350 to benzynowe wersje V6 z mocą - odpowiednio 231 KM i 272 KM.

Turbodiesle? Dwa. Pierwszy czterocylindrowy 220 CDI/170 KM w ekologicznej wersji BlueEfficiency. Większy motor to V-szóstka 320 CDI - 224 KM i 540 niutonometrów. W Niemczech GLK kosztuje od 34 tys. euro (ok. 120 tys. zł).

BMW także pamięta o chińskich kierowcach. Z myślą o nich przywiozła na wystawę swoje najnowsze dziecko, czyli X6. To auto rodzaju SAC - tajemniczy skrót oznacza Sport Activity Coupe. Mówiąc wprost - krzyżówka terenówki ze sportowym coupe. Pięciodrzwiowa karoseria kryje DNA obu tych klas.

Co w środku? Luksus dla czterech osób a’la BMW i olbrzymi bagażnik (570 litrów, po złożeniu tylnych foteli mamy 1450 litrów ładowni). X6 wykorzystuje technikę największego SUV-a czyli X5 (platforma, napęd na cztery koła, elektronika). Zmieniły się wymiary - jest dłuższy, ale węższy i niższy. Rozstaw osi bez zmian, jednak koła stoją dalej niż w X5.

Nie zabrakło też mini. Stylowe kombi clubman i jego szatańskie wcielenie John Cooper Works przyciąga ludzi jak magnes.

Specjalnie na chińskie show, Buick (marka General Motors) przygotował luksusowy prototyp o nazwie invicta. Czterodrzwiowa limuzyna w stylu coupe zdradza zupełnie nowy kierunek stylistyczny aut tej firmy.

Chevrolet volt (GM) to prototyp z nowatorskim system E-flex, który pozwala na dowolną konfigurację układu hybrydowego. W podłodze siedzą baterie litowo-jonowe - ich pełne naładowanie z domowego gniazdka trwa około 6 godzin i wystarcza na przejechanie blisko 65 km w cyklu miejskim. Po wyczerpaniu akumulatorów do akcji wkracza trzycylindrowy turbodoładowany silniczek 1.0 l - motor ze stałymi obrotami doładowuje zasobniki.

Urządzenie spala zwykłą benzynę lub bioetanol (E85 - paliwo składa się w 85 procentach z alkoholu i w 15 procentach z etyliny). Zatankowany do pełna zbiornik (54,5 l) pozwala wydłużyć zasięg do ponad 1000 km!

Równie dobrze zamiast napędu benzynowego pod maskę można wstawić silnik na wodór lub biodiesel. W planach jest motor spalający 100-procentowy etanol - czyli alkohol absolutny, taki superczysty spirytus. Pierwszą odsłonę volt zaliczył w Detroit (styczeń 2007 r.), teraz jest gwiazdą na niemal każdej większej wystawie motoryzacyjnej.

Japońskie marki także walczą o chińskiego kierowcę. Honda Li Nian jest pomysłem na miejskiego SUV-a. Model CR-Z - pod ostrą białą karoserią kryje się futurystyczne wnętrze dla dwóch osób. Napęd daje benzynowo-elektryczna hybryda.

Nissan pivo2 (pierwsza generacja debiutowała w 2005 roku). Samochód potrafi obracać się wokół własnej osi i rozmawiać z kierowcą po japońsku lub angielsku. Napęd tego cudaka to silniki elektryczne przy kołach. Prąd czerpią z baterii litowo-jonowych.

Chińczycy również potrafią robić samochody. GWKULLA to napędzany prądem z baterii dwuosobowy samochodzik (siedzenia stoją jedno za drugim) zrobiony przez firmę Great Wall. Zapraszamy do galerii…