Jaki jest? Wielki niczym mastodont - na jego widok inne auta wieją z podkulonym ogonem. Rexton to 2 tony żywej blachy na wielkich kołach. Od początku do końca mierzy niemal 5 metrów. Wyglądem nie próbuje udawać żadnego z rywali, za co dostaje ogromnego plusa, bo świadczy to o braku kompleksów. Występuje tylko w wersji pięciodrzwiowej.

Wnętrze? Luksus w czarnej skórze, a wszystko sterowane elektrycznie. Ten przycisk przesuwa fotel, ten składa lusterka, zaś te dwa na kierownicy redukują biegi. Bardzo obszerna kabina - idealna na dalekie wyjazdy. Piątka pasażerów ma wygody w bród - od podłogi po dach, od lewych do prawych drzwi.

Wrażenie robią także ogromne możliwości transportowe rextona - kufer zmieści od 935 do ponad 1500 litrów (!). Mało tego, koreańska terenówka kryje jeszcze jeden talent - pociągnie przyczepę ważącą o 1200 kg więcej niż on sam. Ładowność - 760 kg. Słowem mocarny niczym Pudzian.

Coś więcej? Zestaw multimedialny z dotykowym ekranem - wyświetla obraz z kolorowej kamery cofania (pożyteczny detal). Dalej jest nawigacja, DVD i tuner telewizyjny. Całość porządnie poskręcana. Nic nie trzeszczy - nawet na wertepach. Człowiek ma wrażenie, że tak będzie już zawsze.

Silnik? Turbodiesel 2.7 to rzędowa 5-cylindrówka z bezpośrednim wtryskiem Common Rail bazujący - uwaga! - na pomysłach Mercedesa. Motor nie miga się od pracy, ale 186 KM potrafi przy tym pohałasować. Można mu to wybaczyć, kiedy od ponad 400 niutonometrów wyrywa 2-tonowego kolosa do przodu, i to całkiem sprawnie ("setka" w 11,6 sekundy). Automat pasuje do tego idealnie.

Za kierownicą? Talent na wymarciu. Równą drogę połyka gładko niby osobówka. Zakręty też nie są wyzwaniem. Siedzi się wysoko i wszystko dokładnie widać na cztery strony świata - to daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Po prostu duży może więcej, zwłaszcza poza asfaltem…

W tym miejscu trzeba spojrzeć wstecz. Mało kto wie, że SsangYong istnieje od 1954 roku, a od 1986 roku zajmuje się głównie produkcją aut do zdobywania bezdroży. Efekt? Luksusowy rexton nie jest "papierową terenówką", która w błocie staje się równie bezużyteczna co deskorolka. Bez gadania wjedzie tam, gdzie inne auta zapierają kołami…

Rextona zbudowano jak rasową terenówkę - na ramie nośnej. Taka konstrukcja w duecie ze stałym system napędu 4x4 zamienia ssangyonga w prawdziwy "traktor", który potrafi wygrzebać się z tarapatów tak szybko, jak się w nie wpakował. Słowem - samochód dobry na suche, mokre, grząskie, luźne, śliskie, zlodowaciałe, zaśnieżone i co tam tylko jeszcze.

Fantazję kierowcy utrzymuje w cuglach mnóstwo magicznych skrótów. Jeden pilnuje prędkości na stromych zjazdach (układ HDC), a inny zabezpieczenia przed dachowaniem (ARP - Anti Rollover Protection).

W tym roku pojawił się rexton z niezależnym tylnym zawieszeniem, czyli jeszcze wygodniejszy, lepszy do prowadzenia. Producent oferuje też wersję z reduktorem i blokadą tylnego mechanizmu różnicowego - a to już nie traktor, tylko czołg, w dodatku w cenie pistoletu.