Tym razem nie będzie o czipach z Allegro.pl i innych modyfikacjach, które bardziej szkodzą niż pomagają. Pokażemy, jak bezpiecznie podnieść moc - tak, aby nie ucierpiała na tym żywotność jednostki napędowej. Metoda jest prosta - aby poprawić osiągi silnika, wystarczy umiejętnie zmodyfikować głowicę, czyli w głównej mierze zlikwidować niedoskonałości powstałe na linii produkcyjnej. Aby porównać, ile można zyskać, poszukaliśmy aut z takimi samymi silnikami - seryjnego oraz poddanego modyfikacjom w warsztacie Jacka Chojnackiego. Zakres zmian, jaki został przeprowadzony, to jedynie obróbka głowicy. Przeróbce poddano kolektory ssący oraz wydechowy, zawory, ich gniazda i prowadnice, a także komory spalania. Co prawda, przyrost mocy nie jest duży (co według właściciela warsztatu spowodowane jest zamontowanym później sportowym wydechem), ale dzięki wprowadzonym zmianom wyraźnie poprawił się przebieg momentu obrotowego, a to zauważalnie przekłada się na lepsze przyspieszanie.

Hamownia prawdę powie
W starciu na hamowni wygrała wersja GT. Co prawda wzrost mocy nie jest wielki, bo wynosi jedynie 6 KM, ale w tym przypadku ważniejszym parametrem jest przyrost oraz przebieg krzywej momentu obrotowego, który nie tylko wzrósł, ale jest osiągany przy niższych obrotach. Dzięki zmianom tych parametrów Corolla po tuningu silnika jest żwawsza. Jeśli komuś zależy na bardzo bezpiecznym podniesieniu mocy jednostki napędowej, to modyfikacje głowicy i układu dolotowego są bardzo rozsądnym wyjściem. Nie nadwyrężą one układu przeniesienia napędu i - co równie ważne - nie wpłyną ujemnie na trwałość jednostki napędowej. Powód jest jeden - cały zabieg polega na usunięciu fabrycznych niedoskonałości odlewów głowicy oraz kolektorów ssącego i wydechowego. Tak więc w ten sposób nie zaszkodzimy autu, a dodatkowym bonusem może być to, że zużycie paliwa po przeprowadzonych zabiegach pozostało na dotychczasowym poziomie.

W Corolli naszego klienta przeprowadziliśmy modyfikacje przewidziane dla wersji GT, co oznacza, iż zmiany, jakie mają wpływ na poprawę osiągów silnika, zostały dokonane jedynie w głowicy. W tym aucie przeróbce poddano zawory oraz ich gniazda i prowadnice, kolektory ssący, wydechowy oraz komorę spalania. Niestety, po tuningu wydechu auto straciło nieco z parametrów wyjściowych. Jacek Chojnacki, Chojnacki motor system

Po zmianach przeprowadzonych w silniku (pomimo tego, że przyrost mocy nie jest wielki) samochód stał się żwawszy, bardziej spontanicznie reaguje na wciśnięcie gazu i przyspiesza od niższych obrotów sprawniej niż dawniej. Zmiany w zawieszeniu wyraźnie pogorszyły komfort jazdy, ale bardzo pozytywnie wpłynęły na prowadzenie auta, zwłaszcza na szybko pokonywanych łukach.
Kacper Pietrusiński, pilot rajdowy

Tuning jednostki napędowej zaproponowany przez Jacka Chojnackiego jest bardzo rozsądną propozycją. Co prawda, likwidacja niedoskonałości układu dolotowego nie podniesie znacząco mocy, ale poprawi przebieg momentu obrotowego, a to przełoży się na lepszą pracę silnika. Najważniejsze jest jednak, że po tych zmianach żywotność silnika pozostanie bez zmian.
Robert Rybicki, "Auto Świat"

Uważaj, co montujesz!

Czy sportowy wydech podniesie moc?
Niestety, nie zawsze, często jedyną zaletą sportowego wydechu jest jego efektowny wygląd i dźwięk. W wielu nowoczesnych autach po zamontowaniu takiego elementu moc maleje.

Czy zamiast katalizatora mogę zamontować strumienicę?
Takie modyfikacje są niedopuszczalne. Żaden szanujący się warsztat zajmujący się tuningiem nie wykona takiej usługi. Jeśli chcemy wymontować seryjny katalizator, to jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest montaż produktu o "luźniejszym" przepływie powietrza.

Zmieniłem w swoim samochodzie delikatnie dolot. Zastąpiłem standardową rurę aluminiową, która bierze powietrze przez wlot w zderzaku. Czy to dobra konfiguracja?
Jeśli pański samochód ma podgrzewanie kolektora ssącego, to o tej porze roku i przez zimę ma Pan zagwarantowane większe zużycie paliwa. Jeśli pominął Pan to urządzenie, to teoretycznie silnik powinien uzyskać lepsze parametry, jeżeli chłodniejsze powietrze dostaje się do silnika. Rozumiem, że seryjny filtr powietrza pozostał, gdyż słowem Pan o nim nie wspomniał? Nie wiem, o jaki samochód chodzi, ale te współczesne bywają wrażliwe na takie zmiany w układzie dolotowym. Najlepiej sprawdzić to szybko i pewnie na hamowni albo wykonać pomiary trakcyjne z jednym i drugim rozwiązaniem.

Czy w moim Seicento 900 można w jakiś sposób poprawić osiągi silnika? Mam tu na myśli między innymi wstawienie czipa z Allegro.pl za 99 zł.
Czip, o którym Pan pisze, to najprawdopodobniej najzwyklejszy opornik, którego zadaniem jest oszukanie komputera sterującego pracą wtrysku. Najogólniej mówiąc, po jego zamontowaniu auto dostaje więcej paliwa, ponieważ komputer myśli, że silnik jest zimny - ubocznym efektem działania jest zbyt bogata w paliwo mieszanka która nie spala się w 100 proc. Część niespalonego paliwa wydostaje się na zewnątrz poprzez wydech, a część spływa do skrzyni korbowej.

Tu znajdziecie pełne archiwum "Auto Świata". Polecamy.