Prototypowy LRX przedstawia ciekawy pomysł na terenowe coupe. Wymiary - 4,35 m długości, 1,55 m wysokości. Oznacza to, że samochód jest odpowiednio o 7 cm krótszy i 12 cm niższy od freelandera, na którym zresztą został zbudowany.

Auto ma napęd na obie osie, 20-calowe koła i tylko 13 cm prześwitu między drogą a podwoziem. Zabawa w jazdę na skróty odpada, ale pewne zdobywanie zakrętów byłoby bardzo przyjemne.

Przezroczysty dach i przednia szyba dla lekkości konstrukcji zostały zrobione z włókien węglowych. W porównaniu do szklanych odpowiedników te są lżejsze o 40 procent.

Przez okna widać mnóstwo skóry w odcieniach czekolady i polerowane aluminium. Luksusowy szlif wcale nie oznacza wycinania lasów na drewniane wstawki. Przykład? Panele drzwiowe są zrobione ze śmieci, czyli ze zużytych plastikowych butelek. Zresztą, jak twierdzą ludzie z Land Rovera, większość wykorzystanych materiałów nadaje się do recyklingu.

W kokpicie jarzą się dwa dotykowe ekrany. Komputer pokładowy wyświetla na nich informacje istotne w danej chwili dla kierowcy. Między czterema osobnymi fotelami biegnie tunel z przełącznikami - największy służy do sterowania ustawieniami systemu napędu na cztery koła. Samochód może także współpracować z iPhponem i iPodem.

Kiedy auto jest ustawione na tryb sportowy, wtedy podświetlenie kabiny jest czerwone. Zielone światło sygnalizuje tryb ekonomiczny. Niebieski - normalna jazda np. przez miasto.

Oficjalna prezentacja odbyła się podczas salonu samochodowego w Detroit. LRX błyszczał na cały salon...