Ta maszyna kocha zakręty. Najlepiej w dużej ilości… Sprawdziliśmy to w Vizzola. Najpierw na torze testowym Pirelli. Nitka asfaltu na wyłączność i 230 KM pod nogą. Niesamowita frajda - pewne prowadzenie plus skrzynia DSG zmieniająca biegi gładko, błyskawicznie. Opony? Trzymały się drogi jak zaklęte, zarówno na suchej jak i na mokrej nawierzchni.

Kolej na górskie serpentyny. Tu koła musiały się napracować. Ostro w lewo, zaraz w prawo pod górę - moc, prędkość i przeciążenia sprawiają, że krew krąży szybciej. Super! To lepsze niż smoliste espresso. Czwórka P-Zero nawet nie jęknie - cicho na prostych, bez nerwów po zakrętach.

Naprawdę było w porządku - dało się pohasać z dużą rezerwą bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że włoskie ogumienie wybrały takie sławy, jak lamborghini czy ferrari.



Teraz szczypta historii. Pierwszy golf GTI sygnowany przez Pirelli przyszedł na świat w maju 1983 roku. "Jedynka" ważyła 850 kg, miała 112-konny silnik 1.8, unikalne 13-calowe felgi 9P z oponami Pirelli P6. Wszystkie z 10,5 tysiąca sztuk Pirelli GTI (tak był nazywany przez fanów) rozeszły się w pół roku.

Wtedy samochód kosztował 20 280 marek niemieckich. Dziś auto jest łakomym kąskiem dla kolekcjonerów za znacznie większe pieniądze. Ciekawostka - układ bieżnika opony P6 występował jako motyw na zdjęciach kalendarza Pirelli z lat 1984-1993. Modelki były dosłownie ubrane tylko w ślad P6.

Po niemal ćwierć wieku pustki dział Individual odpowiedzialny w Volkswagenie za samochody niszowe wspólnie z Pirelli wrócił do pomysłu wyjątkowego golfa GTI Pirelli. Najnowsza edycja powstała na jubileuszowym modelu "Edition 30" (GTI ma już 30 lat) z udoskonalonym turbobenzynowym silnikiem 2.0 TFSI 230 KM. Takie cacko ze skrzynią DSG rozpędza się do "setki" w 6.6 sekundy. Przestaje przyspieszać dopiero przy 254 km/h.

Przyziemne cyferki nie oddają jednak idei tego auta. Kolekcjonerów i znawców motoryzacji uwiodą unikalne detale. Z zewnątrz największy efekt robią alufelgi 5P Pirelli. Każde z pięciu ramion przypomina wydłużoną literę P, identyczną jak w logo producenta z Italii. Nie ma co, efektowny P-omysł.

W dodatku golf GTI Pirelli to jedyny samochód pod słońcem "przejechany" prawdziwym śladem opony w kabinie. Pełnowymiarowy odcisk P-Zero został na wszystkich siedzeniach (fantastycznie wygodnych). Całość jest pozszywana żółtym ściegiem, a na zagłówkach widać znak Pirelli. Naprawdę robi wrażenie, aż szkoda wysiadać...



Samochód występuje w przyrodzie w jednym z czterech kolorów - srebrnym, niebieskim graficie, magicznej czarnej perle i słonecznej żółci. Ten ostatni jest po prostu naj! Cena - w Niemczech ponad 30 tys. euro (niemal 115 tys. zł).

Dużo, ale mamy dobrą wiadomość - polski oddział Pirelli szykuje prawdziwą gratkę. Już za kilka tygodni w wielkim zimowym konkursie główną nagrodą będzie właśnie VW golf GTI Pirelli.

Niecierpliwych zapraszamy do naszej galerii. Czeka tam prawdziwy biały kruk - na liczniku miał niewiele ponad 100 km przebiegu, nigdy nie został zarejestrowany. Nie był na sprzedaż…