Stuttgart, kwatera główna Mercedesa. Na plamie placu testowego leniwie grzeją się w słońcu dwie czarne limuzyny - klasa S i klasa E. Pada rozkaz - jazda! Auta nabierają prędkości i pędzą precyzyjnie, momentami przypomina to taniec, kiedy w slalomie wyprzedzają się nawzajem a nawet zajeżdżają drogę. Próby są powtarzane kilkukrotnie, za każdym razem samochody mkną dokładnie po tym samym śladzie (opony zdążyły już zaznaczyć ciemniejsze pasy), w tym samym rytmie, w identycznej kombinacji… Sytuacja na skrzyżowaniu, gdzie przecinają się tory jazdy mrozi krew w żyłach, zwłaszcza widok z kabiny (najlepiej widać to na filmie). Człowiek zamknąłby oczy i uciekł…

Ale nie ci dwaj twardziele… W jednym i drugim aucie kierownicą kręcą "automatyczni kierowcy", czyli skomplikowany zespół komputerów, układów hydraulicznych, plątaniny kabli i anten (nie można mylić tego z pojazdami autonomicznymi). Zaś Mercedes to jedyny producent samochodów na świecie, który wykorzystuje "robota-szofera" jako dodatkowy element prób i badań. Na specjalnych terenach doświadczalnych uczestniczy on w testach, które z udziałem człowieka są niemal niemożliwe do powtórzenia.

Mercedesowski specjalista od czarnej roboty zajmuje się zmianą pasa ruchu przy zmiennych prędkościach i różnych odległościach między pojazdami, testami szczególnie ryzykownymi, podczas których np. jeden pojazd ostro hamuje przed innym i zmusza go do gwałtownego skrętu w ostatniej chwili, czy też sytuacjami gdzie na skrzyżowaniu pojazd wjeżdża na pas innego pojazdu, tuż przed lub bezpośrednio za nim.



Zobacz, jak działa rewolucyjny wynalazek Mercedesa - czytaj dalej>>>


Pada pytanie z tłumu… OK. wszystko pięknie i ładnie ale co ja jako kierowca z tego będę miał? "Przyszłe systemy asystujące kierowcy pozwolą nam reagować w jeszcze bardziej złożonych sytuacjach w ruchu drogowym i dzięki temu będziemy mogli skutecznie poprawiać bezpieczeństwo w takich miejscach jak skrzyżowania dróg" - odpowiada prof. Bharat Balasubramanian, szef działu innowacji produktowych i technologii procesowych w pionie badań i rozwoju koncernu Daimler AG. "Nowa metoda testowania za pomocą ‚ automatycznego kierowcy pomaga nam jeszcze efektywniej spełniać wymagania dotyczące jakości i niezawodności działania, szczególnie wysokie w odniesieniu do systemów bezpieczeństwa."

Jak działa ten robot-kierowca? Automatyczny szofer wykonującego zaplanowane w teście manewry na specjalnych, zamkniętych terenach doświadczalnych. W testach uczestniczą pojazdy z produkcji seryjnej, wyposażone w roboty obsługujące kierownicę oraz pedały gazu i hamulca. Komputer pokładowy po wgraniu algorytmu testu steruje autopilotem w taki sposób, by samochód poruszał się dokładnie według zaprogramowanego kursu - nawet gdy w danej sytuacji uczestniczy kilka pojazdów.

Inżynierowie testujący system monitorują ze stanowiska dyspozytorskiego przebieg wszystkich zdarzeń i mogą w każdej chwili zatrzymać samochody. Równolegle pojazdy kontrolują się automatycznie same i hamują natychmiast w razie stwierdzenia niezgodności. Dzięki temu każda próba jest bezpieczna, a mimo to elastyczna.



Zobacz, jak działa rewolucyjny wynalazek Mercedesa - czytaj dalej>>>


Dzięki precyzyjnej powtarzalności nowej metody testowane pojazdy dosłownie aptekarską dokładnością utrzymują zaplanowaną prędkość i kurs, i równie dokładnie hamują. Dowód? Proszę bardzo, gdy na przykład auto wielokrotnie przejedzie zaplanowaną trasą, ślady pozostawione na jezdni we wszystkich przejazdach pokrywają się, odbiegając od siebie na mniej niż 2 centymetry. Przy hamowaniu w określonym miejscu punkty wszystkich manewrów hamowania znajdują się w promieniu 3 centymetrów. Zaś reakcja na niebezpieczeństwo (hamowanie) trwa 20 milisekund, czyli jedną piątą czasu w jakim człowiek mruga powieką!



Zobacz, jak działa rewolucyjny wynalazek Mercedesa - czytaj dalej>>>


Przed automatycznym szoferem stoi wielkie wyzwanie bowiem prócz testowania systemów wspierających kierowcę podczas jazdy robot znajdzie w przyszłości zastosowanie w testach ekstremalnych. Czyli takich, w których samochód jest poddawany obciążeniom, znacznie przekraczającym wartości spotykane podczas normalnego użytkowania w ruchu drogowym. Wszystko po to by być pewnym, że na przykład poduszki powietrzne nie wybuchną przypadkowo podczas gwałtownego wjechania na podjazd czy krawężnik - film obok przedstawia podobną próbę, skok z rampy która ma ponad 50 cm wysokości.

Robot-kierowca nie jest wybredny i można go wsadzić do każdego modelu Mercedesa. Mało tego, jak się dowiedzieliśmy producent planuje takie same testy ze swoimi ciężarówkami... To dopiero musi być widok…