Tym samym NSA oddalił skargę kasacyjną mieszkańca woj. świętokrzyskiego, któremu starosta konecki w czerwcu 2008 r. odmówił rejestracji opla vectry z kierownicą po prawej stronie. Właściciel auta odwołał się od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Kielcach oraz tamtejszego wojewódzkiego sądu administracyjnego, a w końcu do NSA. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że skarga nie miała uzasadnionych podstaw.

>>>Samochód z Anglii? To może się opłacać

Jak wskazała sędzia NSA Anna Lech, minister może w indywidualnych przypadkach zezwolić na odstępstwo od warunków technicznych, jakim powinien odpowiadać pojazd. Dodała, że w przypadku, którego dotyczy sprawa, minister infrastruktury nie wyraził takiej zgody.

"Pojazd ma być, w myśl przepisów, tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego m.in. nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie narażało porządku na drodze, zapewniało dostateczne pole widzenia kierowcy i łatwe oraz wygodne posługiwanie się urządzeniami do kierowania, hamowania, sygnalizacji i oświetlenia drogi przy równoczesnym jej obserwowaniu" - uzasadniała sędzia.

Jak zaznaczyła "wykonywanie przez samochód dostosowany do ruchu lewostronnego szeregu manewrów na drogach, na których obowiązuje ruch prawostronny jest znacznie utrudnione, utrudnione jest np. prawidłowe obserwowanie drogi".

Sprawa, na wniosek właściciela auta, rozpatrywana była również przez Komisję Europejską. W październiku 2009 roku, już po wyroku WSA w Kielcach, KE upomniała Polskę za odmowę rejestracji aut z kierownicą po prawej stronie, twierdząc, że jest to łamanie unijnego prawodawstwa. Zażądała zmiany przepisów.

Sąd uzasadniał jednak, że "w sprawie warunków technicznych pojazdów jasnej dyrektywy wskazującej w prawie UE nie ma".

"Ustawodawca krajowy skorzystał z możliwości (...), że postanowienia prawa europejskiego nie stanowią przeszkody w stosowaniu zakazów i ograniczeń przywozowych, wywozowych i tranzytowych uzasadnionych względami porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego i ochrony zdrowia" - mówił sąd. Dlatego, jak wskazał NSA, polski ustawodawca uznał, że dopuszczenie do nieograniczonej rejestracji pojazdów z kierownicą po prawej stronie zagrażałoby bezpieczeństwu publicznemu.

KE wskazywała, że Polska łamie unijną dyrektywę o homologacji typów układów kierowniczych z 1970 r., dyrektywę ramową o homologacji pojazdów silnikowych z 2007 r., a nade wszystko art. 28 unijnego traktatu gwarantujący swobodę przepływu towarów na wspólnym unijnym rynku. Do tego - uważa KE - sprowadza się polski wymóg, by przed rejestracją pojazdu w Polsce przełożyć koło kierownicy na lewą stronę. Nie ma ku temu powodów, skoro - jak argumentowała KE - tego rodzaju samochody z powodzeniem są rejestrowane i jeżdżą w innych krajach UE, nie tylko Wielkiej Brytanii.

Zdaniem sądu Polska stosuje przepisy prawa europejskiego, bo nie ma całkowitego zakazu rejestracji takich pojazdów, tylko ograniczono taką możliwość.

Grzegorz Dorobek, właściciel auta, który złożył skargę powiedział, że decyzję o ewentualnym odwołaniu do organów UE podejmie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.