Dziennik.plMotoryzacja

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Wiślak plus Typa równa się (r)ewolucja!

2009-12-10 | Ostatnia aktualizacja: 20:59 | Komentarze: 0 | skomentuj

/ Inne

Młody wilk polskich oesów i legenda rajdowych tras - Radosław Typa i Maciej Wisławski. Obaj żyją na wysokich obrotach. Oto energię z doświadczeniem połączył najnowszy Mitsubishi Lancer Evo - maszyna nie z tej ziemi! Panowie zdradzają szczegóły swojej współpracy, mówią o nowym Evo i szybkiej jeździe na krawędzi. Zapnijcie pasy!

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Fajne auto! Radek wcześniej jeździłeś ośką. Lancer Evolution to maszyna dwa razy większa, dwa razy mocniejsza i z napędem na cztery koła. Co zaskoczyło cię gdy pierwszy raz wcisnąłeś gaz w Evo?

Radosław Typa: Przede wszystkim możliwości zawieszenia i spokój, jaki panuje w samochodzie. W każdym mniejszym aucie trzeba być bardziej czujnym, Lancer współpracuje z kierowcą i daje mu fantastyczne warunki pracy. Za mną kilkaset kilometrów testowych i pierwsze rajdy, cały czas uczę się tego auta, mam nadzieję, że jak najszybciej zacznę wykorzystywać w pełni jego możliwości, bo są one ogromne.

Maciej Wisławski: Jeśli pozwolicie wtrącę swoje trzy grosze z prawego fotela… Powiem tak - bardzo piękna linia - sportowa maszyna o eleganckiej aparycji. Wlot powietrza dodaje agresywnego wyglądu, bardzo zgrabnie wkomponowany spoiler - nie ma żadnej "wiochy", jak w niektórych innych markach. Słowem - bardzo fajny samochód i już.

Cóż dosadnie, ale szczerze… Panowie, jak zaczęła się Wasza przygoda z Mitsubishi?

MW: Zaczęło się w 2002 roku - wtedy z Maćkiem Lubiakiem jeździliśmy autem wypożyczonym od Janusza Kuliga na rajdzie Barbórki Cieszyńskiej. Przez 4 sezony Rajdowych Mistrzostw Polski "zaliczyłem" Evo od V do VIII generacji. Potem pełne dwa sezony jeździłem z Kajetanem Kajetanowiczem dziewiątką. W 2009 roku razem z Andy Marcinem startowaliśmy Evo IX w Rajdowych Mistrzostwach Ameryki. Zaś z Radkiem rywalizujemy w Mistrzostwach Polski w najnowszej dziesiątej generacji Evo i gdyby nie wsparcie Mitsubishi to nie wiem w którym miejscy bylibyśmy teraz - dzięki za pomoc.

RT: Hmm moja lista jest krótsza… Evo jeździłem już na początku mojej kariery - to była piąta generacja. Po drodze zdarzyły się inne rajdówki. Wreszcie przed obecnym sezonem rozważałem możliwości startu różnymi samochodami. Okazało się, że najlepszą pod wieloma względami była propozycja startów Mitsubishi Lancerem Evolution najnowszej, dziesiątej generacji, przygotowanym przez stajnię Pawła Dytko. Gdy wiedziałem jakim autem będę jeździł nawiązałem współpracę z Mitsubishi Motors Poland, z której jestem zadowolony.

Panowie czego jeszcze brakuje do idealnego układu człowiek-maszyna, Typa-Lancer?

RT: Właśnie tych kilometrów. W każdym sporcie trzeba trenować. Także w rajdach. Ja jednak nie mogę pójść z samochodem na salę gimnastyczną. Każdy trening to ogromne przedsięwzięcie logistyczne, trzeba zamknąć drogę, zorganizować odpowiednie pozwolenia, zabezpieczyć ją. Ale staram się mimo wszystko jeździć jak najwięcej. Każdy przejechany „na ostro” kilometr to kolejna porcja wiedzy i doświadczenia. Bez tego nie ma wyników.

MW: Widzę, że Radek w tej chwili poznaje Lancera Evo. Sądzę, że jeszcze ze trzy rajdy musi poświęcić na zaprzyjaźnienie się z nim, na zbudowanie, na stworzenie opisu pod ten samochód. W jego głowie jeszcze głęboko siedzą zupełnie inne nawyki - z "ośki" (red. samochód przednionapędowy). Trzeba pamiętać, że jazda rajdówką to jazda dyktowana w 90 proc. odruchami. Kierowca prowadzi samochód ponad myśleniem - wiele rzeczy wykonuje się zanim człowiek zdąży pomyśleć. Radek wszystkie te odruchy, których nabrał przez dwa lata do małego, lekkiego auta musi całkowicie wymienić. Musi przestawić swój mózg na Evo, by wyczuć kiedy trzeba hamować, jakim torem, na ile w danej sytuacji można sobie tym samochodem pozwolić.

Maciek teraz chłodnym okiem pilota - Radek za kierownicą Evo - jaki jest?

MW: Radek o trzy lata wyprzedza kierowców z którymi do tej pory jeździłem - mimo że jest młodszy to prezentuje podobny poziom do tego jaki oni mieli na początku swoich karier rajdowych. W tej chwili Radek przegrywa ok. sekundy na kilometrze w Mistrzostwach Polski. Ale trzeba pamiętać, że ma najwięcej czasu do nauczenia się, on potrzebuje dwóch lat, dwóch sezonów żeby najnowszym Evo jechać naprawdę perfekcyjnie, żeby naprawdę na luzie rywalizować o najwyższe podium, co nie znaczy, że my wcześniej nie wjedziemy na pudło.

Na rajdzie Karkonoskim zajęliśmy trzecie miejsce w grupie N i piąte w klasyfikacji generalnej - to życiowy wynik Radka. Mimo, że przegrywaliśmy, to dzięki równej jeździe, dzięki analitycznemu podejściu do tego sportu, dzięki temu że nie było fałszywej ambicji tylko metodyczna i racjonalna obserwacja dotarliśmy tak wysoko.

Radek potrzebuje tysiąca kilometrów na rajdach żeby poznać samochód, żeby z nim naprawdę się zaprzyjaźnić. Trzeba pamiętać, że rajdowa jazda to jazda na krawędzi - tam nie ma marginesu, tam jest albo grube drzewo albo bariera… Precyzyjna i skuteczna jazda z prędkością 150-160 km/h wymaga pracy, czasu, cierpliwości, pokory, spokoju i skromności. Jeżeli za wszelką cenę będziesz chciał pojechać szybciej, niż potrafisz to daleko nie zajedziesz…

Za nami już kilka wspólnych startów - mimo jego młodego wieku widziałem u Radka dojrzałość sportową. Właśnie chłodna głowa i taktyczne myślenie tym w sporcie sprawdzają się najlepiej. Tak trzymaj…

Czytaj dalej>>>

Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Motoryzacyjne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «