"Eksperci byli zaskoczeni... niewiarygodne, że kabina pasażerska została zachowana! Zbiornik paliwa pozostał całkiem napełniony (nie rozszczelnił się), drzwi dały się normalnie otworzyć i zamknąć, zamocowanie siedzeń wytrzymało. Wartości HIC dla kierowcy i pasażera wyniosły 727 i 463 i były dalekie od krytycznej wartości 1000 (HIC to kryterium ciężkich obrażeń). Obrażenia miednicy, klatki piersiowej i nóg zostały ocenione przez ekspertów jako nie odbiegające od normy. W tych samych warunkach został przetestowany także VW polo. Tutaj deformacje ukazały się w rejonie progów, stopa manekina została zakleszczona między fałdami blachy, drzwi udało się otworzyć dopiero z większą siłą." - czytamy na www.cartoontrabant.pl (Klub użytkowników i sympatyków Trabanta "Cartoon Trabant Klub Polska") - to opis wyników testu zderzeniowego jaki przeprowadził TUV Nadrenia a wyniki opublikowano w magazynie "Auto Bild" w 1990 roku.

>>>Tu przeczytacie więcej o testach zderzeniowych Trabanta

p

Teraz kilka zdań z kroniki motoryzacji. W 1963 roku w Berlinie z okazji VI Zjazdu SED (Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec) zorganizowano wystawę Centrali Klubów Młodzieży i Sportowców - to tam po raz pierwszy zaprezentowano Trabanta 601 (następca modelu 600). Wówczas nikt nie przeczuwał, że kształt tego auta przetrwa przez 27 lat produkcji.

>>>Pas bezpieczeństwa wybuchnie ci w aucie

Trabant 601 przez ponad 20 lat był dla Niemców tym czym był dla Polaków maluch. Nazwa "Trabant" po polsku oznacza tyle co sputnik czy satelita. Samochód występował jako limuzyna i kombi. Zewnętrzne poszycie trabanta wykonano z duroplastu. Mawiało się, że nie rdzewiał bo przecież był z plastiku co nie do końca było prawdą. Szkielet samonośnego nadwozia robiono z blachy - o ile sztuki z początku produkcji opierały się jakoś korozji, to już auta z końca żywota łatwiej zjadał chciwy ząb rdzy.

Koni mechanicznych początkowo dostarczał dwusuwowy silnik chłodzony powietrzem (pojemność 594 ccm, moc 23 KM). Po jakimś czasie motor zyskał jeszcze trzy konie. Biegi zmieniało się za pomocą "klamki" lub "pogrzebacza" przy kierownicy, dopiero w 1990 roku, gdy pojawił się trabant 1.1 z 4-suwowym silnikiem VW Polo drążek skrzyni biegów powędrował na podłogę (auto nazwano "trapolo"). Historia Trabanta zakończyła się w 1991 roku.

Dziś za sprawą kilku zapaleńców Trabant ma szansę powrócić i to jako auto elektryczne - prototyp widzieliśmy we wrześniu na scenie salonu samochodowego we Frankfurcie.

>>>Zobacz jak wygląda NOWY TRABANT


Ciekawe czy przebije popularnością swego protoplastę - jak pokazują aktualne dane dotyczące samochodów zabytkowych publikowane przez instytut Samar (pierwsza rejestracja w roku 1979 lub wcześniej), po niemieckich drogach jeździ jeszcze prawie 7,3 tys. trabantów, co plasują tą markę w czołówce omawianego zestawienia.

Na 19. miejscu rankingu najpopularniejszych marek wśród samochodów zabytkowych jest natomiast Wartburg z wynikiem na poziomie ponad 2,7 tys. sztuk. W 1955 r. zaprezentowano pierwszego Wartburga model 311 (napędzany dwusuwowym silnikiem). Kanciasty (najbardziej rozpoznawalny) Wartburg pojawił się w 1966 roku jako następca modelu 312. Projektantem nadwozia był Clauss Dietel. Oprócz sedana sprzedawane było również kombi o nazwie Tourist oraz rzadko spotykany pikap Trans. Niezależnie od wersji nadwozie oparte było na ramie. Przez wiele lat samochód powstawał w niezmienionej postaci. Ostatni model zjechał z taśm produkcyjnych fabryki w Eisenach w 1991 roku.