• ~Polak
    (2014-04-03 17:45)
    Dlaczego nikt nie wyjmie tych paskudnych uwłaczających JPII wpisow?
  • ~JasiaK
    (2014-04-02 20:57)
    Nawet tak ważnej dla Polski i Polskości pamiątki nie potrafili zachować i uszanować ? Tan co te auto odsprzedał do Niemiec to niech pamięta, że sprzedał najważniejsze historyczne dobro narodowe !!! Judasz w każdym narodzie się zawsze znajdzie!
  • ~re:jasiaK
    (2014-04-02 21:47)
    Uspokuj sie facet!!! Zadnen Niemiec nie ma na imie Marek!
    Marek Schramm to Polak z krwi i kosci!
    Udlawcie sie tym samochodem!
    Nie ma nic gorszego od polskiego idiotyzmu, patriotyzmu i dloopoty!
    Szczesc Boze!
  • ~podróżnik
    (2014-04-04 12:42)
    Marek Schramm to w połowie Polak, w faktach TVN był o tym materiał. Urodził się w Gdańsku zresztą.
  • ~do.~re:jasiaK
    (2014-04-02 22:02)
    Dodam , ze dlugo bedzie jezdzil tym samochodem "prawdziwy Polak= cwaniaczek " Radwanski , albo Michalczewski, a moze i Hoffmann ( Jarek nie ma , niestety, prawka) na chwale ...papieza(???)
    Mysle, ze Karol Wojtyla w tej sytuacji tez puscilby ..p .awia.
  • ~mason
    (2014-04-03 04:01)
    URBAN 9 LAT TEMU
    Nie jestem w żałobie po papieżu. Razi mnie totalny atak triumfującego
    katolicyzmu. Mierzi obłuda wyrażana przez żałobnie wymodelowane minki
    prezenterek TV. Razi Lis, który łzawi żłobiąc bruzdy na make-up. Boję się, gdy
    ludzie ulegając presji stada nasiąkają fanatycznymi emocjami. Szczególnie się
    lękam tego wtedy, kiedy klerykalizm sprzęga się z nacjonalizmem. Niech więc
    Czytelnicy NIE nie pytają mnie, dlaczego nasz tygodnik śladem całej prasy
    nie udaje, że życie kraju i świata stanęło, bo papież umarł.

    Niektórzy ślą maile i SMS-y, że przestaną ?NIE? czytać, skoro tygodnik nie
    celebruje żałoby po papieżu. Odpowiadam im, iż postąpią trafnie. Jeśli
    oczekują od nas sztuczności, fałszu, komedianctwa ? znajdą gdzie indziej
    dostatek tego pokarmu. Nie będę udawać sieroty po Wojtyle ulegając społecznej
    presji. Nie poddam się już żadnej masowej psychozie z jakiegokolwiek powodu.

    Brytyjski Guardian z 5 kwietnia br. przytoczył wypowiedź katolickiego
    pisarza Grahama Greenea, który powiedział kiedyś, że przyśniło mu się, iż
    gazety doniosły w swoich nagłówkach: Jan Paweł II kanonizował Jezusa
    Chrystusa.
  • ~markiza
    (2014-04-03 06:35)
    Irena Kinaszewska - zmarła 30 sierpnia 1990 roku. Pochowana na cmentarzu Rakowickiem w Warszawie w grobowcu rodzinnym księdza Andrzeja Bardeckiego, powiernika Karola Wojtyły. Przez ponad 15 lat była wierną towarzyszką życia księdza, a potem biskupa Karola Wojtyły z Wadowic. Ślady po Irenie Kinaszewskiej, konkubinie Karola Wojtyły z pieczołowitą bezwzględnością zaciera kościelna, katolicka hierarchia. Kochanka stała się bardzo niewygodna w momencie wyboru Karola Wojtyły na papieża. Karol Wojtyła jak wynika z relacji licznych żyjących jeszcze świadków długoletniego romansu poświęcił życie rodzinne, a także spłodzonego syna dla kariery kościelnej, tak jak to od wieków wielu księży i biskupów. Z powodu nieudanego romansu Irena Kinaszewska popadła w alkoholizm. Kuria krakowska przydzieliła jej osobistego nadzorcę i strażnika w osobie księdza Andrzeja Bardeckiego, który czuwał nad tym aby Irena Kinaszewska nie zdradziła publicznie sekretów intymnego życia, miłości i faktu posiadania syna z Karolem Wojtyłą. Było niebezpieczeństwo, że z powodu takich faktów, Karol Wojtyła stanie się zakładnikiem bezpieki i narzędziem Moskwy w realizacji jej celów politycznych w Watykanie. SB wiedziało jednak wszystko o romansie Karola Wojtyły z Ireną Kinaszewską, a także o wcześniejszym jego romansie z rosyjską sanitariuszką z czasów końca II wojny światowej. Irena Kinaszewska mieszkała w Krakowie przy ulicy długiej. Razem z oficjalnym mężem pracowała w krakowskiej Energetyce. Zmarła w 1990 roku, acz do końca lat 80-tych XX wieku była często zabierana do Watykanu do swego ukochanego, który na jej nieszczęście został papieżem. Kiedy stała się rzecz brzemienna w skutkach, czyli Karol spłodził Irenie dziecko, została szybko i sprawnie przez aparat kościelnej represji zmuszona do ślubu z niechcianym mężczyzną, z którym była w małżeństwie przez pięć lat. Potem małżeństwo zaaranżowane dla ukrycia wpadki pobożnej panny, nałożnicy młodego i jurnego księdza Karola Wojtyły rozpadło się. Tym mężem był krakowianin Zbigniew K., który choć oficjalnie ślubny małżonek nałożnicy księdza Karola Wojtyły, to jednak był odsuwany od narodzonego dziecka, Adama - syna Karola Wojtyły. Syn Ireny Kinaszewskiej, Adam K. zmarł w niejasnych okolicznościach w grudniu 2008 roku, krótko po tym jak zadeklarował publicznego ujawnienie faktu ojcostwa Karola Wojtyły. Podobno przeprowadził w tym celu badania genetyczne w renomowanej zachodniej klinice. Zbiegło się to z zamrożeniem procesu beatyfikacji rzekomo świętego Jana Pawła II. Kandydaci do świętości miewają swoje jakże mroczne i jakże rozkoszne tajemnice, które czasem dopiero po wiekach wychodzą na światło dzienne. Adam K., syn Karola Wojtyły rozwiódł się ze swą pierwszą żoną, Grażyną, a powodem były rozmaite problemy z powodowane groźbami ze strony kleru pod adresem rodziny Adama. Kobieta nie wytrzymała presji i nacisków, gróźb i szantażów kierowanych pod adresem jej męża i rodziny, celem zmuszenia do wiecznego milczenia
  • ~Tofik
    (2014-04-03 08:30)
    *********** parafia. Niezle swintuszki...
    Im wiekszy ksiezulek, tym bardziej napalony...
    "Poznali sie w parafii na Woli."
    Na wieczorku zapoznawczym po nieszporach?
  • ~ola
    (2014-04-03 08:36)
    To bydło nawet świętego nie uszanuje. Ojciec Święty szanował nawet swoich wrogów a tutaj szczekają już od rana.
  • ~obserwator
    (2014-04-03 09:00)
    ZŁO WŚCIEKA SIĘ , ŻE DOBRO ZWYCIĘŻA !!!
    !!!
    !!!
    !!!
    !!!
    !!!
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.