Policja podała nowe fakty w sprawie wypadku w okolicy miasta Dolny Kubin na północy Słowacji. Mundurowi poinformowali, że kierowcy czarnego Porsche Cayenne Turbo za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi kara pozbawienia wolności od 2 do 5 lat. Słowaccy stróże prawa zaznaczają jednak, że przy tak drastycznym złamaniu przepisów wymiar kary dla polskiego kierowcy SUV-a może sięgnąć 9 lat.

Policja podała też, że do sprawy zatrzymała również 27-letniego kierowcę Ferrari 458 Italia i 26-letniego kierowcę Mercedesa C43 AMG - wiadomo, że jest nim jeden z dziennikarzy motoryzacyjnych (ForzaMagazine i Cars & Coffee Poland, które należą do firmy Forza Group; samochód jest własnością polskiego przedstawicielstwa niemieckiej marki). Funkcjonariusze badają, w jakim stopniu obaj przyczynili się do tragedii. Grozi im kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 3 lat.

"Nie doświadczyliśmy takiej brawury" 

Dziennik.pl poprosił Mercedes-Benz Polska o komentarz tego wydarzenia.

– Podobnie jak tysiące ludzi w Polsce, przecieraliśmy oczy ze zgrozy i zdumienia oglądając film ze zdarzenia na Słowacji. Jesteśmy wstrząśnięci i z całą stanowczością piętnujemy skandaliczne i urągające wszelkim przepisom zachowanie polskich kierowców. Nie ma żadnego wytłumaczenia dla zachowania narażającego życie i zdrowie użytkowników drogi publicznej – mówi dziennik.pl dr Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor ds. Komunikacji i Relacji Zewnętrznych Mercedes-Benz Polska.

– W zdarzeniu uczestniczył dziennikarz, któremu użyczyliśmy auto do testów z parku prasowego tu nie ma czego dementować, bo to standardowa i przyjęta forma współpracy z mediami motoryzacyjnymi. Jak ze wszystkimi tak i z tym dziennikarzem współpracowaliśmy na zasadzie obowiązku poszanowania przepisów i zasad ruchu drogowego – wyjaśnia nam Łabno-Falęcka.

Podkreśla, że każde użyczenie pojazdu jest obwarowane umową z wieloma warunkami dotyczącymi użytkowania pojazdu i bezpieczeństwa na drodze.

– Mamy – szczerze mówiąc – różne doświadczenia dotyczące sposobów użytkowania naszych aut przez redakcje. Ale jeszcze nigdy nie doświadczyliśmy takiej brawury jazdy naszym autem użyczonym dziennikarzowi – mówi i zaznacza, że Mercedes-Benz Polska jako członek "Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego" przykłada szczególną wagę do tematu bezpieczeństwo na drodze.

– Nie mamy bezpośredniego wpływu na zachowania użytkowników naszych aut, natomiast robimy wszystko, aby podnosić ich świadomość. Być może należy się zastanowić nad zmianą korporacyjnych zasad użyczania pewnych modeli dziennikarzom, choć zdajemy sobie sprawę, że nie powinno się mierzyć wszystkich jedną miarką – kwituje Łabno-Falęcka.

Jesteśmy wynalazcą samochodu - pierwszy silnik szybkoobrotowy Gottlieba Daimlera miał moc 1 KM. W ciągu tych ponad 130 lat dokonał się niesamowity postęp w dziedzinie technologii budowy silników jak i bezpieczeństwa aktywnego i pasywnego. Budujemy ultra mocne jednostki, testujemy ich wydajność, tak aby zdobycze techniki wchodziły potem do pozostałych segmentów. Ale jedno jest pewne: miejsce testów maksymalnych możliwości "dream cars" jest na torze, a nie na drodze publicznej. Dlatego Mercedes zbudował własny tor testowy w Immendingen (Badenia Wirtmebergia), a w Polsce zapraszamy do AMG Driving Academy, gdzie szkolimy amatorów mocnych jednostek i doskonalimy ich umiejętności jazdy – mówi dziennik.pl dr Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor ds. Komunikacji i Relacji Zewnętrznych Mercedes-Benz Polska.

Zorganizowana wyprawa na Słowację

Zatrzymana trójka kierowców uczestniczyła w zorganizowanym wyjeździe, a oprócz nich w wyprawie brali udział kierowcy niebieskiego Lamborghini Aventador S i czarnego Forda Mustanga GT. To miała być ostatnia podróż na zakończenie sezonu, a jednym z organizatorów tej weekendowej eskapady na Słowację był wspomniany dziennikarz.

Policja prosi też o kontakt wszystkie osoby, które mogą przyczynić się do wyjaśnienia sprawy. W szczególności apeluje o dostarczanie nagrań z kamerek samochodowych, na których widać zachowanie Polaków przed wypadkiem.

Wcześniej słowacka policja opublikowała film jednego z kierowców, na którym widać szaleńczą jazdę Mercedesa, Ferrari i Porsche. Luksusowe trio jadąc gęsiego i z dużą prędkością wyprzedzało innych użytkowników drogi pomimo ciągłej linii.

Policja zatytułowała film: Zabili niewinnego ojca rodziny

W pewnym momencie z przeciwka pojawiła się srebrna Skoda Fabia kombi. Mercedes, pierwszy z szalonej trójki, zdążył wrócić na właściwy pas. Żółte Ferrari zaczęło hamować. Jadące za nim Porsche nie wyhamowało, uderzyło w tył włoskiego auta, a następnie czołowo w Skodę.

– Śledztwo wykazało, że 27-letni kierowca, obywatel polski, jechał Ferrari w kierunku z Dolnego Kubina. Za nim 42-letni Polak jechał Porsche Cayenne. Rozpoczęli wyprzedzanie kolumny samochodów w miejscu, gdzie zakazuje tego ciągła linia. Następnie kierowca porsche uderzył w jadące przed nim Ferrari, które zwolniło i wróciło na swój pas. (Kierowca) Porsche jednak nie zdołał już tego zrobić i miał czołowe zderzenie z jadącą w przeciwnym kierunku Skodą Fabią, którą prowadził 57-letni mężczyzna, mieszkaniec rejonu Dolnego Kubina – powiedział Radko Moravczik, rzecznik lokalnej policji.

Słowak zmarł w drodze do szpitala. Wiózł dwoje pasażerów - 50-letnia kobieta odniosła poważne obrażenia, a 21-letni mężczyzna doznał lekkich ran.

Testy wykazały, że żaden z kierowców nie był pod wpływem alkoholu. Szkody szacowane są na 35 tysięcy euro.