Audi planuje 2018 rok zapisać w swojej historii jako przełomowy. Wszystko za przyczyną swojego pierwszego w pełni elektrycznego SUV-a – modelu e-tron. W Brukseli właśnie ruszyła seryjna produkcja tego auta. Premierowy egzemplarz pokryty lakierem o nazwie Misano Red z taśmy zjechał… bezszelestnie.

Tym samym uruchomienie produkcji zakończyło oficjalną fazę testów 250 prototypów Audi e-tron, które miały do pokonania łącznie ponad 5 mln km, czyli odległość odpowiadającą 125-krotnemu okrążeniu globu ziemskiego. Na trasach o najróżniejszej nawierzchni auta spędziły ponad 85 tysięcy godzin.

A do powstania tego modelu rękę przyłożył Kamil Łabanowicz. To właśnie Polak stworzył niebieski prototyp o nazwie e-tron quattro – jego pojazd w 2015 roku był sensacją salonu samochodowego we Frankfurcie (CZYTAJ WIĘCEJ>>).

Audi zakłada wprowadzenie do roku 2025, w krótkich odstępach czasu, ponad dwudziestu zelektryfikowanych modeli. Pierwszym z nich jest właśnie e-tron.

Pod ekstremalnie opływową karoserią ze współczynnikiem oporu powietrza na poziomie 0,28 e-tron stoi na szczycie segmentu SUV. Jego dwa silniki elektryczne mają moc wyjściową rzędu 265 kW i rozwijają 561 Nm momentu obrotowego. Konstruktorzy twierdzą, że układ może utrzymywać najwyższą moc przez 60 sekund. Co powinno pozwolić na wielokrotne, bez strat energii, przyspieszenie ze startu zatrzymanego do elektronicznie ograniczonej prędkości maksymalnej 200 km/h.

Przełączając tryb jazdy z D na S i wciskając do końca pedał przyspieszenia, kierowca może na osiem sekund aktywować tryb "doładowania" (boost mode). Wówczas napęd wytwarza o 35 kW i 103 Nm więcej – prowadzący ma do dyspozycji aż 300 kW systemowej mocy wyjściowej i 664 Nm momentu obrotowego. W efekcie Audi e-tron od 0 do 100 km/h przyspiesza w mniej niż 6 s.

Wersję produkcyjną Audi e-tron będzie można doładowywać energią elektryczną na stacjach szybkiego ładowania zapewniających moc 150 kW. W efekcie nowy SUV ma być gotów do kolejnego etapu podróży w niespełna 30 minut. Zasięg? Producent deklaruje ponad 400 km jazdy bez przystanku na ładowanie. O trakcję zatroszczy się elektryczny napęd na cztery koła quattro.

Bezzałogowe systemy transportowe dostarczają akumulatory na linię montażową nowego Audi e-tron. Pracownicy fabryki w Brukseli odbyli w sumie ponad 200 tys. godzin szkoleń.

Każdy kilometr jazdy w dół powiększa zasięg o kilometr

Inżynierowie Audi chwalą się układem rekuperacji, który ma być najbardziej wydajnym rozwiązaniem na rynku. Na dowód przedstawiają wyniki z testów prototypów, które przeprowadzono w Górach Skalistych w trakcie zjazdu ze szczytu Pikes Peak o wysokości 4302 m n.p.m. Na 31. kilometrze zjazdu w dół, elektryczny SUV przesyłał już tyle energii z powrotem do akumulatora, że ta wystarczyła na ponowne pokonanie mniej więcej takiego samego dystansu. Nie bez znaczenie była tu różnica wysokości rzędu ok. 1900 m. Prototyp Audi e-tron, przy momencie obrotowym 300 Nm i przy 220 kW mocy elektrycznej, rekuperował ponad 70 proc. swej energii operacyjnej. W ocenie konstruktorów, żaden inny seryjnie produkowany model nie był jak dotąd w stanie osiągnąć takiej wartości.

40 mld euro, czyli ponad 172 mld zł na inwestycje

Audi zakłada wprowadzenie do roku 2025, w krótkich odstępach czasu, ponad dwudziestu zelektryfikowanych modeli. Po e-tron model e-tron Sportback będzie drugim, w pełni elektrycznym samochodem tej marki - premierę zaplanowano na rok 2019. Zaraz po nim, w 2020 roku, pojawi się Audi e-tron GT sygnowane przez Audi Sport (spółka-córka Audi odpowiedzialna za auta linii RS, R8 i samochody wyścigowe). W tym samym roku na rynek trafi nowy elektryczny model z segmentu aut kompaktowych (rozmiar Audi A3).

Plan niemieckiego giganta przewiduje, że do połowy następnego dziesięciolecia, co trzeci klient Audi będzie miał możliwość wyboru tzw. e-modelu. Będą to zelektryfikowane wersje samochodów z każdej serii modelowej – większość z nich w wariancie w pełni elektrycznym, w mniejszym stopniu jako hybrydy typu plug-in (ładowane z gniazdka). A żeby to się udało do roku 2025 koncern zainwestuje ok. 40 mld euro pieniądze trafią na projekty związane właśnie z nowymi modelami na prąd, autonomiczną jazdą i cyfryzacją.