Główny Inspektorat Transportu Drogowego do kontroli kierowców poza systemem odcinkowego pomiaru prędkości i fotoradarami wykorzystuje 20 rejestratorów przejazdu przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. I - jak usłyszeliśmy w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich - właśnie na mandaty z tych ostatnich urządzeń poskarżyli się kierowcy...

– Na tle wpływających do mojego biura spraw ujawnił się problem, dotyczący braku odpowiednich przepisów wykonawczych. Kierowcy skarżą się, że dostają mandaty za przejazd na czerwonym świetle na podstawie wskazania fotoradaru, mimo że nie ma do tego podstawy prawnej – wyjaśnia Adam Bodnar, RPO.

Od trzech lat, czyli od zmiany przepisów o fotoradarach, do aktualnej ustawy nie wydano niezbędnych przepisów wykonawczych. Chodzi o rozporządzenie do art. 129h ust. 5 Prawa o ruchu drogowym, w którym minister ma obowiązek określić warunki lokalizacji radaru, sposobu jego oznakowania (powinien być prewencyjnie oznaczony i widoczny – red.) i sposobu, w jaki mierzy on zachowanie pojazdu – wyjaśnił.

Dla całej sprawy kluczowe jest oznakowanie. A 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle, umiejscowionych między innymi na skrzyżowaniach, nie jest oznakowanych tak, jak na przykład klasyczne fotoradary. Znana jest jedynie ich lokalizacja.

Od 2015 r. brak przepisów dot. oznakowania rejestratorów przejazdu na "czerwonym"

Co ciekawe, rozporządzenie regulujące kwestię oznakowania obowiązywało jeszcze trzy lata temu. – Ale kiedy w 2015 r. zmieniono przepisy, odbierając straży gminnej prawo do stawiania fotoradarów - ma je dziś tylko Inspekcja Transportu Drogowego - rozporządzenie to zostało uchylone przypomina Bodnar. W jego ocenie, również ono nie było doskonałe, ponieważ nie określało dokładnego sposobu uprzedzania kierowców o fotoradarach. – Sama ustawa nie różnicuje zaś sposobu oznakowania stacjonarnych fotoradarów w zależności od tego, czy rejestrują przekraczanie prędkości, czy przejazd na czerwonym świetle – wskazuje RPO.

Rzecznik pyta ministra

Co ciekawe, w czerwcu 2016 r. w serwisie Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt nowego rozporządzenia. W uzasadnieniu stwierdzono, że tu cytat: "konieczne jest niezwłoczne uzupełnienie porządku prawnego o te przepisy". Jednak poza konsultacjami publicznymi w serwisie RCL nie ma innych śladów prac nad projektem.

I dlatego Adam Bodnar w piśmie do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka zwraca się "z uprzejmą prośbą o zajęcie stanowiska w przedmiotowej sprawie oraz wskazanie, kiedy zostaną wydane odpowiednie przepisy wykonawcze do art. 129h ust. 5 Ustawy prawo o ruchu drogowym".

Teraz pozostaje czekać na odpowiedź resortu.

Jak działa nieoznakowany system do łowienia kierowców?

Instalacje 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle składają się z kamer obserwujących wjazdy na skrzyżowanie oraz kamer, które rozpoznają typy pojazdów oraz ich numery rejestracyjne. Łącznie sieć liczy ponad 200 kamer wysokiej rozdzielczości.

Urządzenia działają na zasadzie wideodetekcji. Kamery nie mierzą prędkości. Obserwują drogę i rejestrują te auta, które mimo czerwonego światła wjechały na skrzyżowanie.

Wiadomo, że 20 instalacji do monitorowania skrzyżowań i rejestracji wjazdu na czerwonym świetle ustawiono: w województwie dolnośląskim w Polkowicach; w województwie pomorskim w Luzinie, Miszewie i Mostach; w województwie wielkopolskim w Komornikach i Pile; w województwie kujawsko-pomorskim w Grębocinie, Kowalu oraz Nakle nad Notecią; w województwie śląskim w Pyskowicach i Łaziskach Górnych; w województwie małopolskim w Olkuszu i Łukanowicach; w województwie lubelskim w Anielinie u zbiegu ulicy Puławskiej z drogą krajową nr 12; w województwie mazowieckim w Markach, Mrokowie oraz Jabłonnie; w województwie łódzkim w Zgierzu; w województwie podkarpackim w Ropczycach i Stalowej Woli.

Za przejazd na czerwonym świetle grozi mandat od 300 do 500 zł i 6 punktów karnych.