Nabiera tempa sprawa kradzionego lamborghini aventador na numerach rejestracyjnych z Dubaju, które odzyskała warszawska policja. Z naszych informacji wynika, że zatrzymany za kierownicą tego auta 29-letni obywatel Nepalu usłyszał zarzuty.

– W Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Ochota zostały dziś ogłoszone zatrzymanemu zarzuty przywłaszczenia powierzonego mienia o znacznej wartości. Chodzi o popełnienia przestępstwa określonego w art. 284 § 1 Kodeksu Karnego w związku z art. 294 § 1 Kodeksu Karnego – powiedziała dziennik.pl prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

– Za zarzucany czyn podejrzanemu grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat 10. Prokurator wystąpił do Sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy – dodała przedstawicielka prokuratury i podkreśliła, że śledztwo pozostaje w toku.

Jak informowaliśmy wcześniej 29-letniego obywatela Nepalu podejrzewanego o udział w kradzieży lamborghini na numerach rejestracyjnych z Dubaju zatrzymano na ulicy Połczyńskiej. Policja oszacowała, że samochód jest wart ok. 1,5 mln zł.

– Obecnie auto jest zabezpieczone na policyjnym parkingu – powiedział dziennik.pl mł. asp. Antoni Rzeczkowski z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Lamborghini warte fortunę i oszust

Egzotyczny samochód należy do Abdullaha Alfahim, influencera ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Celebryta padł ofiarą oszusta, który na Instagramie założył fałszywe konto. Właściciel lamborghini umówił się z nim na przetransportowanie auta do Wielkiej Brytanii.

– Mój samochód został odebrany z hotelu Intercontinental w Cannes, w którym się zatrzymałem. Sam dzień wcześniej poleciałem do Londynu. Ten człowiek zadzwonił do mnie i powiedział, że lamborghini będzie w hotelu w Londynie z godzinę. Po tym czasie słuch zaginął – powiedział Khaleej Times Alfahim, który ma zwyczaj zabierać ze sobą swoje auto na wakacje do Europy.

Próby skontaktowania się z "firmą" spełzły na niczym. Alfahim wreszcie zdał sobie sprawę, że jego lamborghini zostało skradzione. Zaalarmował Interpol, policję i ambasadę Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Londynie, które rozpoczęły poszukiwania auta.

Z pomocą przyszły media społecznościowe. W internecie pojawiły się zdjęcia i nagrania egzotycznego lamborghini… na lawecie w Warszawie. Wcześniej niezwykły transport bez przykrycia mogli zobaczyć kierowcy jadący autostradą A4.

Alfahim uważa, że jego auto mogło być skradzione na zamówienie z Rosji.

Lamborghini aventador należące do Alfahima to model przerobiony przez firmę tuningową Oakley Design. Ten egzemplarz ma napęd jedynie na tylną oś, jest lżejszy o około 130 kg. Zmodyfikowany silnik V12 produkuje aż 760 KM. Eksperci taki motoryzacyjny rarytas wyceniają na ok. 3 mln zł, być może policja potraktowała go jak "zwykłe lambo".