Manley został szefem koncernu w sobotę, gdy okazało się, że dotychczasowy dyrektor generalny Sergio Marchionne jest w ciężkim, nieodwracalnym stanie w szpitalu po operacji, jaką przeszedł pod koniec czerwca.

We włoskich mediach dominują komentarze, że odejście Altavilli, wymienianego już wcześniej jako możliwego następca Marchionne, otwiera jedną z kluczowych kwestii dotyczących przyszłości FCA, czyli aktywności w Europie, a szczególnie we Włoszech.

Dziennik "Corriere della Sera" pisze na swojej stronie internetowej, że dymisja Altavilli, nazywanego "ministrem spraw zagranicznych" koncernu, jest po odejściu Marchionne "następną poważną stratą" dla włosko-amerykańskiej grupy motoryzacyjnej.

Sytuację w firmie, gdzie doszło do nieoczekiwanej zmiany w kierownictwie, skomentował też włoski wicepremier, szef MSW Matteo Salvini. FCA - oświadczył w Mediolanie - "będzie dalej w dobrych rękach". - Nie będzie żadnego problemu ani dla pracowników, ani dla przyszłości firmy - dodał.

- Nikt nie chciał tak traumatycznej i dramatycznej sukcesji. Jeśli ktoś na giełdzie spekuluje na chorobie, to jest to dowód na to, że w świecie finansów są też osoby pozbawione wszelkich skrupułów - ocenił Salvini, odnosząc się do zanotowanych na mediolańskiej giełdzie spadków notowań akcji FCA.

Ansa przytacza opinie analityków finansowych, wśród których dominują głosy, że "nagła i dramatyczna" zmiana u sterów koncernu, to "niedobra niespodzianka", a inwestorzy nie lubią klimatu niepewności.