– Ursynów pokryty jest siatką dróg rowerowych, na które w okresach wiosenno-letnich wyjeżdża tysiące rowerzystów. Wzdłuż Al. Komisji Edukacji Narodowej i ul. Rosoła istnieją proste odcinki dróg rowerowych, na których rowerzyści rozwijają duże prędkości – nawet 50 km/h, ignorując skrzyżowania oraz przejścia dla pieszych – mówi dziennik.pl radna Sylwia Krajewska.

Wskazuje, że szczególnie niebezpieczne są te odcinki dróg rowerowych, które bezpośrednio graniczą z chodnikami. Zdaniem radnej, w tych miejscach bardzo często rowerzyści wyprzedzają się wzajemnie poza drogą rowerową, czyli chodnikiem, stwarzając w ten sposób zagrożenie dla pieszych, a w szczególności dla dzieci (w wózkach, na rowerkach czy hulajnogach, osób starszych i zwierząt).

Szybcy i wściekli... na rowerach?

– Przecież w tym miejscu, na początku kwietnia doszło do zderzenia czołowego rowerzystów. Jeden z poszkodowanych został odwieziony karetką do szpitala – przypomina.

Krajewska w interpelacji złożonej do burmistrza Ursynowa podsuwa sposoby rozwiązania sprawy. – Chciałbym, aby w miejscach newralgicznych, czyli przed przejściami dla pieszych, przed skrzyżowaniami oraz w miejscach bezpośredniego sąsiedztwa drogi rowerowej z chodnikiem pojawiły się np. spowalniacze, bardziej rozumiane jako zmiana nawierzchni ścieżki rowerowej niż tradycyjnie "dokręcone" progi zwalniające lub pasy akustyczne bądź też inne techniczne rozwiązania uspokajające ruch rowerowy – wylicza radna.

Jej zdaniem w ostatnich latach ruch rowerowy bardzo się nasilił, a za jego rozwojem nie nadążają przepisy.

– Problem należy rozwiązać jak najszybciej. Czekam na ruch ze strony fachowców. Dobrze byłoby sięgnąć do doświadczeń zachodnioeuropejskich. Być może warto wdrożyć część rozwiązań zastosowanych w Nicei – zastanawia się Krajewska i wyjaśnia, że tam na ścieżkach rowerowych wprowadzono lekko wyniesione przejścia dla pieszych, ograniczenia prędkości dla rowerzystów, oznakowanie pionowe i poziome a samą drogę dla rowerów oddzielono od chodnika.

- To jednak sprawa przyszłości. Dzisiaj, wszyscy uczestnicy ruchu muszą nie tylko przestrzegać przepisów ruchu drogowego ale przede wszystkim powinni zachować szczególną ostrożność i kulturę na drodze – twierdzi Krajewska.

Co na to policja i Czesław Lang?

O skomentowanie pomysłu radnej z Ursynowa poprosiliśmy Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

– Wszystko zależy od tego w jakich miejscach te spowalniacze czy progi zwalniające miałyby się pojawić. Czasem to właśnie samo zachowanie rowerzystów bądź charakterystyka drogi wymusza reakcję zarządzającego ruchem, również na drogach dla rowerów. W skrajnych przypadkach pojawiają się nawet znaki "Stop" tuż przed przejazdem dla rowerzystów – powiedział dziennik.pl nadkomisarz Radosław Kobryś z KGP.

– Zdarza się, że rowerzyści zachowują się nieodpowiedzialnie na ścieżkach poruszają się nawet z prędkością 30 km/h, a tak rozpędzony rower chociażby przed przejściem dla pieszych, umieszczonym na drodze dla rowerów, nie wyhamuje skutecznie. W takich sytuacjach progi zwalniające miałby sens i mogłyby poprawić bezpieczeństwo – stwierdził policjant.

Pomysł radnej popiera także Czesław Lang, jeden z najwybitniejszych kolarzy w historii polskiego sportu, który obecnie zajmuje się m.in. organizowaniem Tour de Pologne.

– Jestem za, jeśli takie spowalniacze miałby pojawić się w miejscach szczególnie niebezpiecznych – powiedział dziennik.pl Lang. – Przecież np. kierowcy przy skręcie w prawo kiedy droga przecina się ze ścieżką rowerową często nie mają szansy zauważyć takiego rozpędzonego rowerzysty. W ruchu drogowym każdy jego uczestnik powinien myśleć i przewidywać – dodał.

To nie zatrzyma rowerzysty

Jednak Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie – przynajmniej w komentarzu dla dziennik.pl – rozwiewa wszelkie wątpliwości.

– Nie rozważamy montowania żadnych progów zwalniających ani krawężników. Tak naprawdę każdy rowerzysta kierując pojazdem powinien być odpowiedzialny za siebie i innych użytkowników drogi. Podobnie jak kierowca, również cyklista powinien dostosować prędkość do warunków na drodze – powiedziała nam Karolina Gałecka, rzecznik prasowy ZDM.

Wskazała także na zasady kultury oceniając, że nie ma złych kierowców, czy złych rowerzystów, są tylko osoby, które nie zawsze zachowują się przyzwoicie wobec innego użytkownika na drodze.

- Montaż progów i krawężników w żaden sposób nie zatrzyma rowerzysty, to od nas samych zależy czy zwolnimy. Poza tym pojawia się kwestia formalna, tj. przepisy nie zezwalają na montaż progów zwalniających w pasie drogi – skwitowała przedstawicielka ZDM.