Jeep Grand Cherokee Trackhawk to prawdziwa bestia. Do Europy trafi 300 sztuk tego modelu, z czego aż 51 nad Wisłę. A pierwszy w Polsce egzemplarz właśnie sprzedano w Białymstoku. Szalonego SUV-a kupił biznesmen z Warszawy.

Sercem auta jest 700-konny silnik 6.2 V8 wspomagany kompresorem. Potężna jednostka znana już z muscle carów Dodge'a (Charger i Challenger Hellcat) brzmi brutalnie i nokautuje od pierwszego dotknięcia gazu.

Sprint od zera do 100 km/h przy wykorzystaniu procedury startu launch control trwa tylko 3,7 sekundy, a rozpędzanie kończy się przy 290 km/h.

Na polski rynek trafi 51 sztuk tego modelu, a w całej Europie 300 sztuk

Dystans 1/4 mili jest w stanie pokonać czasie 11,6 s przy 187 km/h. W efekcie ten amerykański SUV pod względem osiągów może stawać do zawodów z samochodami sportowymi.

Najmocniejszy i najszybszy seryjnie produkowany SUV na świecie skrywa pod skórą pięć trybów jazdy z opcją torową. System infotainment pozwala na analizę danych i konfigurację auta w czasie rzeczywistym a przeszło 70 funkcji pilnuje bezpieczeństwa.

Pędzącą górę mechanicznych mięśni zatrzyma specjalny układ hamulcowy Brembo z największymi przednimi hamulcami w historii marki Jeep - droga hamowania z prędkości 97 km/h do zera wynosi 35 m.

Jeep Grand Cherokee Trackhawk kosztuje od 530 tys. zł, czyli około 750 zł za 1 konia mechanicznego. Drogo? Ponad 730 zł trzeba zapłacić za 1 KM w przypadku dobrze wyposażonego Fiata 500 z silnikiem 1.2 8V/69 KM, który w Jeepie mógłby napędzać wycieraczki ;)