Pewien kierowca z Belgii po otwarciu koperty musiał przeżyć szok – był w niej mandat za przekroczenie prędkości w miejscowości Quiévrain. Ustawiony tam fotoradar wskazał, że rozpędził swój samochód do 696 km/h (po korekcji - 654,24 km/h). Kara – 6597 euro, czyli po przeliczeniu ponad 28 tys. zł. Brzmi jak absurd?

Astrą pędził niemal 200 m na sekundę?

Szczęście w nieszczęściu szofer postanowił sprawdzić, co poszło nie tak. Po weryfikacji wyszło na jaw, że przydrożny fotoradar się pomylił. Nie był to jednak koniec przygód "szybkiego" Belga. Policja w trakcie wyjaśniania ustaliła, że kierowca jechał 60 km/h, czyli o 10 km/h więcej niż pozwalają przepisy. Ale ten mandat nie był już jednak kosmiczny...