Przesuwane kilka razy wdrożenie automatycznego powiadamiania służb o wypadku w końcu dojdzie do skutku. Unia chce jak najszybciej poprawić bezpieczeństwo na swoich drogach, a więc i w Polsce, dlatego zdecydowała o uruchomieniu systemu eCall.

W efekcie od 1 kwietnia 2018 roku wszystkie homologowane, nowe typy pojazdów osobowych oraz dostawczych do 3,5 tony będą wyposażone w moduł wykrywania kolizji drogowej i automatycznego wzywania pomocy na miejsce wypadku.

– System będzie funkcjonował w oparciu o infrastrukturę telefonu alarmowego 112 – powiedział dziennik.pl Mikołaj Krupiński, rzecznik prasowy Instytutu Transportu Samochodowego.

Pierwszy projekt eCall powstał prawie 20 lat temu – w 1999 roku. A od 1 kwietnia 2018 roku nowe prawo wreszcie zacznie obowiązywać producentów samochodów. To oznacza, że czerwony przycisk "SOS" znajdziemy nie tylko – jak dotychczas – w autach najwyższych klas, lecz także w popularnych kompaktach, modelach miejskich i dostawczych.

Pomysłodawcy spodziewają się, że wdrożenie eCall przełoży się na skrócenie czasu powiadamiania służb ratunkowych o wypadkach drogowych – w mieście o 60 proc., a poza obszarem zabudowanym o połowę.

– Szacuje się, że zmniejszy to liczbę ofiar śmiertelnych o 4 proc., a poważnych obrażeń o 6 proc. Tym samym przełoży się to na całkowite zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych w krajach UE o 2,5 tys. rocznie – wyliczył przedstawiciel ITS.

Jak działa eCall?

Zarejestrowaną kartę SIM zapewni producent auta. Podczas jazdy system pozostaje "uśpiony". W razie wypadku bądź kolizji i po "odpaleniu" poduszek powietrznych eCall automatycznie przez numer 112 połączy się z Centrum Powiadamiania Ratunkowego.

- Powiadomienie alarmowe do CPR będzie zawierało informacje o lokalizacji pojazdu, czasie zdarzenia, kierunku jazdy, rodzaju paliwa w aucie, maksymalnej liczbie przewożonych pasażerów, numerze identyfikacji auta (VIN) oraz czy zgłoszenie było wywołane ręcznie czy automatycznie. W przypadku automatycznego wywołania alarmu wyszkolony operator centrum ratunkowego, poprzez urządzenie eCall, będzie próbował kontaktować się z podróżującymi w celu ustalenia dodatkowych informacji. Gdy kontakt nie będzie możliwy podejmie decyzje o udzieleniu pomocy i o jej zakresie – opisał Krupiński.

System może być także aktywowany przez kierowcę bądź pasażera lub świadka zdarzenia za pomocą przycisku "SOS".

- Usługa ratunkowa eCall ma charakter publiczny i będzie bezpłatna. Fabrycznie zamontowanego systemu nie da się wyłączyć, nie będzie też pełnił roli tzw. czarnej skrzynki. Nie ma zatem mowy o stałym monitorowaniu pojazdu np. lokalizacji i zapisywaniu danych dotyczących sposobu jazdy – uspokoił ekspert ITS.

eCall zostanie wdrożony jednocześnie we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Ma zmniejszyć liczbę ofiar na drogach o 2,5 tys. rocznie. Niektóre firmy jak Opel, Volkswagen czy Ford już od jakiegoś czasu oferują system wzywania pomocy. Od 1 kwietnia każdy producent będzie obowiązany do wprowadzenia tego rozwiązania.

eCall - zrób to sam

System eCall da się zainstalować także w autach sprzed kilku lat czy nawet starszych. Do gniazda zapalniczki można przymocować moduł (tzw. retrofit eCall opracowany przez firmę Bosch) przypominający ładowarkę samochodową. To urządzenie (może też pełnić rolę ładowarki USB) skrywa w sobie moduł Bluetooth oraz zestaw czujników i mikrokontroler. Taki zestaw analizuje parametry jazdy: hamowanie, przyspieszenie oraz pokonywanie zakrętów. W przypadku zarejestrowania niepokojących wartości moduł aktywuje aplikację w telefonie i łączy się z numerem 112.