Koniec darmowej energii do aut na baterie. Firma GreenWay najpierw stworzyła największą w Polsce sieć ładowania samochodów elektrycznych, a teraz postanowiła pobierać opłaty za czerpanie prądu z jej e-słupków. Cennik, który publikujemy ma obowiązywać od 7 maja 2018 roku. A przewiduje on, że od chwili wpięcia wtyczki za każdą kilowatogodzinę w przypadku szybszego ładowania prądem stałym i mocą do 50 kW stawka wyniesie 1,89 zł. Wolniejsze ładowanie prądem zmiennym z mocą do 22 kW to koszt 1,19 zł/kWh.

GreenWay twierdzi, że zaproponowane ceny dla usług szybkiego ładowania są jednymi z najniższych w Europie i plasują się poniżej średniej, wynoszącej 2,36 zł/kWh dla szybkiej ładowarki i 1,98 zł kWh dla stacji półszybkiej. Jednak wygląda na to, że ładowanie e-samochodów będzie droższe niż prąd w domu – różnica wynika, m.in. z kosztów utrzymania infrastruktury.

W cenniku przewidziano jeszcze jedna ważną pozycję. Za podłączenie auta ponad wyznaczony limit czasu ładowania (odpowiednio 45 minut i 180 minut) kierowca zapłaci dodatkowo 40 groszy za każdą minutę przekroczenia. "Karna stawka" ma zdyscyplinować użytkowników, by nie blokowali słupków dla kolejnych chętnych.

Z czego wynika różnica opłat między AC i DC?

Ładowarka prądu zmiennego (AC) to urządzenie, które nie przetwarza energii elektrycznej pobieranej z sieci publicznej. Transformacja na prąd stały, potrzebny do ładowania akumulatorów, następuje w instalacji zamontowanej fabrycznie w samochodzie. Z tego względu ładowarka AC to urządzenie znacznie prostsze (a więc tańsze), a niewielka szybkość ładowania wynika z ograniczeń transformatora zamontowanego wewnątrz auta.

Ładowarka prądu stałego (DC) to bardziej skomplikowane i droższe urządzenie, które zamienia prąd zmienny z sieci na prąd stały. W tym przypadku nie ma już ograniczenia mocy transformatorów w autach, a więc są to urządzenia o znacznie większej mocy.

Jak płacić?

Korzystanie z płatnego ładowania będzie wymagać zarejestrowania w systemie operatora i wpisania danych z karty Visa lub MastrCard. Dopiero potem tankowanie akumulatorów kierowca uruchomi przez aplikację lub specjalną kartę. W początkowej fazie pieniądze będą pobierane z konta raz w miesiącu. W przyszłości GW zakłada jednak, że rozliczenia dla klientów indywidualnych będą dokonywane po każdej sesji ładowania.

Czy to się opłaca?

GreenWay wylicza, że przy przyjętych stawkach i typowym sposobie ładowania samochodu elektrycznego (czyli głównie w nocy, przy wykorzystaniu niskich taryf, sporadycznie na stacjach szybkiego ładowania), koszt przejechania 100 km wyniesie około 11 zł, co jest równoznaczne z 2,4 l paliwa.

Koszt przejechania 100 km (przy zużyciu na poziomie 18 kWh/100 km - Nissan Leaf) i ładowania szybką ładowarką oznacza wydatek 34 zł. Jest to równowartość 7,4 litrów ON lub benzyny. Tak więc koszt ten jest porównywalny z zużyciem ekonomicznego samochodu spalinowego.

– Trzeba jednak pamiętać, że usługi szybkiego ładowania są uzupełnieniem dla ładowania samochodu w warunkach domowych i w nocy lub na stacjach wolnego ładowania w dużej mierze bezpłatnych – powiedział Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska. – Odbywają się w większości przypadków jedynie w sytuacji, gdy kierowca chce przejechać dłuższy dystans lub gdy zabraknie energii po pokonaniu większej liczby kilometrów w mieście, w ciągu dnia – wyjaśnił.

Co ciekawe, sieć GreenWay nie zamyka się jedynie w Polsce. Firma deklaruje, że każdy jej klient będzie mógł – w cenie obowiązującej na polskim rynku – korzystać z 30 szybkich ładowarek sieci stworzonej na Słowacji. A dzięki porozumieniom roamingowym z największymi operatorami GW obiecuje zapewnić dostęp do ponad 4,5 tys. punktów na terenie Europy.

W 2018 roku spółka zamierza zainstalować przyjemniej 60 kolejnych szybkich stacji ładowania, co oznacza, że ich liczba w całej Polsce zbliży się do 100. Do 2020 roku GreenWay planuje instalacje łącznie 200 stacji ładowania samochodów elektrycznych, w tym 10 ultraszybkich i 135 szybkich. Dodatkowo w miejscach o zwiększonym zapotrzebowaniu na usługi ładowania zostaną zainstalowane magazyny energii, które powinny skrócić czas oczekiwania na ładowanie, a także zmniejszą obciążenie sieci energetycznej w godzinach szczytu.