Premier Mateusz Morawiecki w swoim oświadczeniu majątkowym nie wpisał żadnego prywatnego auta. Najwidoczniej więc szefowi rządu wystarcza rządowa limuzyna.

Kiedyś szefowa Morawieckiego, a teraz jego podwładna Beata Szydło w swoich dokumentach przyznała, że prywatnie użytkuje model Ssangyong Korando z 2011 roku - koreański SUV opisany jako własność męża ma być wart 49 tys. zł.

Nowy szef MSWiA Joachim Brudziński jest właścicielem Volvo XC90 z 2012 roku. W oświadczeniu majątkowym swoje prywatne auto minister wycenił na ok. 75 tys. zł. Używany szwedzki SUV musi być nowym nabytkiem Brudzińskiego, bo we wcześniejszym poselskim oświadczeniu figurował Citroen C5 kombi z 2004 roku.

Mariusz Błaszczak, nowy szef MON i były MSWiA blado wypada przy swoim następcy, bo prywatnie podróżuje za kierownicą Fiata 500L z 2013 roku. Przynajmniej tak wynika z nowego oświadczenia majątkowego.

Nowy minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz postawił na francuski styl i myśl techniczną. Szef MSZ prywatnie trzyma w garażu Renault Grand Scenic z 2007 roku. Z oświadczania majątkowego wynika, że minister rodzinnego vana wycenia na 12 tys. zł. Także francuskie auto - Citroena C3 z 2008 roku - w oświadczeniu majątkowym wpisał nowy szef resortu inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński. Minister chyba jednak nie bardzo polega na 10-letniej "cytrynie", bo prywatnie użytkuje też japońskiego SUV-a - wybór padł na Mitsubishi Outlander z 2009 roku.

Na japońską motoryzację prywatnie postawił nowy minister środowiska Henryk Kowalczyk. Z jego oświadczenia wynika, że w garażu ma dwa auta marki Toyota. Następca Szyszki bardzo dokładnie określił ich wartość - w przypadku Yaris z 2007 rok jest to 13 tys. zł, zaś ośmioletniej Corolli - 26 tys. zł. Minister finansów Teresa Czerwińska w oświadczeniu majątkowym poza tym, że przyznała się do spłacania kredytów hipotecznych (320 tys. zł i 99 tys. franków szwajcarskich), wymieniła Hondę Civic z 2007 roku. Jedenastoletni japoński kompakt z najpopularniejszym benzynowym silnikiem 1.8 kosztuje ok. 20-25 tys. zł.

Mercedes ministra zdrowia

Jednak ze wszystkich ministrów najciekawiej wypada oświadczenie majątkowe nowego szefa resortu zdrowia. Łukasz Szumowski wymienia w nim jednym tchem: pióra wieczne Marii i Lecha Kaczyńskich, które wyceniono na 10 tys. zł, dwie Toyoty (Yaris z 2008 i Land Cruiser z 2005) oraz prawdziwą perłę motoryzacyjną - zabytkowego Mercedesa 220S z 1959 roku, który jest protoplastą dzisiejszej klasy S.

Mercedes 220S ze względu na swój wygląd otrzymał przydomek "skrzydlak" (po niemiecku "Heckflosse"). A określenie to zyskał za sprawą przydatnego podczas parkowania wyprofilowania tylnych błotników. Ich kształt przypominał "płetwy", co było efektem wyraźnych wpływów amerykańskiego wzornictwa samochodowego.

Ale nie tylko urodą wyróżnia się ten samochód. W tamtych czasach był modelem przełomowym, reprezentował postęp. Właśnie w Mercedesie 220S po raz pierwszy pasażerów chroniły strefy kontrolowanego zgniotu zarówno z przodu, jak i tyłu pojazdu.

Rozwiązanie wymyślił Bela Barenyi, inżynier węgierskiego pochodzenia, który na swoim koncie ma ok. 2,5 tys. patentów. Wnętrze auta oraz elementy, które mogły stwarzać niebezpieczeństwo podczas kolizji (m.in. kierownica czy słupki boczne), zostały pokryte miękkimi materiałami niepowodującymi obrażeń. Sama kolumna kierownicy była "łamana".